Przed nagraniem drugiej płyty członkowie The Wombats ewidentnie wybrali się na zakupy do sklepu z instrumentami klawiszowymi i postanowili „upopowić” swą twórczość. Na szczęście nie aż tak bardzo jak sugeruje mierne, singlowe Tokyo. Dużo bardziej miarodajny jest kolejny promujący This Modern Glitch czyli Jump Into The Fog, którego refren brzmi podobnie do przebojów Hurts, mnie bardziej przekonuje jednak zwrotka, prostsza i oparta na pojedynczych dźwiekach gitary oraz banalna, zapętlona i brudna solówka. Równie dobrze wypada fajnie zadziorne w równej mierze za sprawą gitar jak i świdrującej elektroniki otwierające album Our Perfect Disease. Rozpoczynającemu się partią smyczków Anti-D nie sposób odmówić uroku i przebojowości, szkoda tylko, że elektroniczne skrzypce tak bardzo go dominują przez cały czas trwania. Bo bez tego „zmiękczenia” byłby to jeszcze fajniejszy antydepresant. Kilka nagrań z tej płyty kojarzy się mocno z ... środa, 1 czerwca 2011
THE WOMBATS - THIS MODERN GLITCH
Etykiety:
RECENZJE
Przed nagraniem drugiej płyty członkowie The Wombats ewidentnie wybrali się na zakupy do sklepu z instrumentami klawiszowymi i postanowili „upopowić” swą twórczość. Na szczęście nie aż tak bardzo jak sugeruje mierne, singlowe Tokyo. Dużo bardziej miarodajny jest kolejny promujący This Modern Glitch czyli Jump Into The Fog, którego refren brzmi podobnie do przebojów Hurts, mnie bardziej przekonuje jednak zwrotka, prostsza i oparta na pojedynczych dźwiekach gitary oraz banalna, zapętlona i brudna solówka. Równie dobrze wypada fajnie zadziorne w równej mierze za sprawą gitar jak i świdrującej elektroniki otwierające album Our Perfect Disease. Rozpoczynającemu się partią smyczków Anti-D nie sposób odmówić uroku i przebojowości, szkoda tylko, że elektroniczne skrzypce tak bardzo go dominują przez cały czas trwania. Bo bez tego „zmiękczenia” byłby to jeszcze fajniejszy antydepresant. Kilka nagrań z tej płyty kojarzy się mocno z ... poniedziałek, 30 maja 2011
PŁYNY - RZESZÓW - ST.TROPEZ
Etykiety:
RECENZJE
Dziś w ramach "występów gościnnych" zapraszam do zapoznania się twórczością warszawskiego zespołu Płyny, który to rekomenduje w swej recenzji Pan Joel. A jak wiadomo w tym upale bez płynów ani rusz.
Dać dziecku do zabawy małpkę, to albo ją z miłości zadusi, albo łeb urwie i zacznie nim grać w kosza. Dać człowiekowi płytę, to albo się w niej zakocha, albo… Na szczęście w przypadku drugiego krążka warszawskich Płynów nie ma żadnego albo. Od blisko trzech lat słucham go i słucham. Jakimś dziwnym cudem nasłuchać się nie mogę.
Dać dziecku do zabawy małpkę, to albo ją z miłości zadusi, albo łeb urwie i zacznie nim grać w kosza. Dać człowiekowi płytę, to albo się w niej zakocha, albo… Na szczęście w przypadku drugiego krążka warszawskich Płynów nie ma żadnego albo. Od blisko trzech lat słucham go i słucham. Jakimś dziwnym cudem nasłuchać się nie mogę.Okładka jak okładka – nic szczególnego. Paru brzydkich gości, jedna niczego sobie dziewczyna, do tego szarfa przez pół papierka. Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy szczęśliwi, zupełnie jakby na co dzień disco polo wykonywali, a za koncerty płacono im w wódce. Lekkości disco polo rzeczywiście Płynom nie brakuje, kolejne kawałki wpadają w uchu niczym woskowina.
sobota, 28 maja 2011
BARCELONA A POLSKI SONG O KASZANCE
Etykiety:
INNE,
KASZANA SONGS
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony liczbą zgłoszeń na cover do piosenki "Po ile kaszanka", myślę, że z tej mąki będzie chleb. Wśród zgłoszonych pojawił się również Mr.Szydera, który chce nas supportować na potencjalnym koncercie 1 lipca. Wystąpi ze swoim własnym utworem propagującym nasz polski przysmak. Pan Sz. pracuje w branży ceramicznej, mamy więc dużą szansę na sponsora całej trasy koncertowej, firmę produkującą bidety. Posłuchajcie zresztą sami ale ostrzegam! Będzie bolało.
Za godzinę finał Ligi Mistrzów. Viva Barcelona! I na kocyki...KASZANKA.
Za godzinę finał Ligi Mistrzów. Viva Barcelona! I na kocyki...KASZANKA.
piątek, 27 maja 2011
KASZANA SONGS: SCOOTER - HOW MUCH IS THE FISH?
Etykiety:
KASZANA SONGS
Z okazji wizyty prezydenta USA poruszanie się po Warszawie jest delikatnie mówiąc trudne, chyba, że ktoś ma skuter. I właśnie „Skuta” został ostatnim majowym bohaterem naszego „grillowego” cyklu. Tytuł piosenki nawiązuje dodatkowo do dzisiejszego dnia tygodnia, kiedy to najczęściej zadawane w barach, restauracjach i sklepach pytanie brzmi właśnie „how much is the fish?”. Swoją drogą bardzo to wdzięczny temat piosenki, choć tak naprawdę Skuta przez większość czasu śpiewa o szaleństwie a o tą rybę to pyta tylko „baj de łej”. Tak czy owak to kolejny artysta, który udowadnia, że śpiewać można o wszystkim.
Mam sentyment zarówno do tej piosenki, jak i samego Scootera, przy którego energetycznych dźwiękach rozkręcała się niejedna impreza. I tak sobie pomyślałem, że z okazji zaczynającej się wkrótce polskiej prezydencji w Unii Europejskiej fajnie byłoby zrobić polski cover tego kawałka. Z jednym zastrzeżeniem: nie będziemy promować ryb, które i tak już są szeroko reklamowane w radio i telewizji a postawimy na propagowanie typowo polskiego specjału. Dlatego jako roboczy tytuł coveru proponuję „Po ile kaszanka?”. Wszystkich chętnych do współpracy zapraszam go zgłaszania się na bonomuza@gmail.com Kto wie, może nawet wystąpimy 1 lipca na koncercie?
czwartek, 26 maja 2011
O MAMIE NA SMUTNO I NA WESOŁO
Z okazji dzisiejszego wesołego święta przypomnijmy sobie pewną piękną lecz bardzo smutną piosenkę.
Mam nadzieję, że nikt z Was takiego listu nigdy nie napisze. A żeby nie kończyć tego dnia na smutno posłuchajcie jeszcze starszego hiciora. Do dziś mam tę płyte na vinylu!
Mam nadzieję, że nikt z Was takiego listu nigdy nie napisze. A żeby nie kończyć tego dnia na smutno posłuchajcie jeszcze starszego hiciora. Do dziś mam tę płyte na vinylu!
poniedziałek, 23 maja 2011
NOAH AND THE WHALE - LAST NIGHT ON EARTH
Etykiety:
RECENZJE
Zdarza się, że single promujące albumy bywają mylące niczym zapowiadany w kampanii prezydenckiej koniec wojny polsko-polskiej. I tak właśnie jest w przypadku trzeciego “dziecka” zespołu Noah & The Whale. Sięgając po nią liczyłem na kolejne radosne przeboje w stylu L.I.F.E.G.O.E.S.O.N., które dosłownie zawładnęło moim uchem od początku roku. Niestety następcy owego hiciora na Last Night On Earth nie słychać. Album jest dużo spokojniejszy niż promujący go singiel, sporo tu melancholii, łagodnych dźwięków oraz folkowych akcentów.Zarówno w otwierającym płytę Life is Life jak i zamykającym ją Old Joy poajwia się chór gospelowy. W Just Before We Met ciekawy efekt daje połączenie skrzypiec i elektroniki. Na płycie znajdziemy też sporo muzycznych nawiązań.
sobota, 21 maja 2011
KONIEC I POCZĄTEK ŚWIATA
Jak zapewne wiecie pewien dziadzio na podstawie swych zagmatwanych wyliczeń doszedł do wniosku, że dziś ziemia mocno się zatrzęsie a potem nastąpi koniec świata. Prawie koniec, bo 2 procent ludności ma przeżyć. Dzisiejszy dzień "sponsoruje" więc fantastyczny klasyk zespołu R.E.M. który nawet tytułem w świetny sposób odnosi się do takich jak dzisiejsza sytuacji. Nie pamiętam, który to koniec świata podczas mojego nie tak znowu długiego życia ale nigdy nie zapomnę tego pierwszego. Zapowiadano go na 11 sierpnia 1997 roku i wszystko było by spoko, gdyby nie fakt, że dzień później zaplanowano pierwszy w Polsce koncert U2, które od prawie 20 lat jest najważniejszym dla mnie zespołem, dającym dużo więcej niż muzyka. Do dziś ze śmiechem wspominam ten pierwszy armagedon na mazurskim pomoście i niesamowite pierwsze koncertowe spotkanie z Bono i spółką dzień później. I chociaż najpiękniejszy koncert U2 przeżyłem 4 lata później w Wiedniu to tego dnia po końcu świata nie zapomnę nigdy. Nowy świat zaczął się naprawdę pięknie.
piątek, 20 maja 2011
KASZANA SONGS: VANILLA ICE - ICE ICE BABY
Etykiety:
KASZANA SONGS
Lato nadciąga wielkimi krokami. Kurtki i sweterki na dobre zaległy w mniej dostępnych rejonach szafy a zamiast grzanego piwa lub ciepłej zupki bardziej chce się sięgnąc po loda. I o lodzie bedzie dzisiejsza „kaszanka”. W dodatku nie byle jakim tylko waniliowym. Bohaterem tego odcinka jest bowiem Vanilla Ice, który w 1989 roku wyokrzystując fragment przeboju Queen zaserwował światu przebój o lodzie. Do dziś zastanwiam się jak wielką trzeba mieć fantazję, żeby nazwać piosenkę „Lód, lód, dziecino”.
Dwadzieścia dwa lata po premierze teledysku do tego przeboju pełni on niemal funkcję edukacyjną i można by go wyświetlać w muzeum jako eksponat prezentujący modę i galerię fryzur końca lat 80-tych. Nie wiem jak u Was, ale ma moim osiedlu, gdy ci najmodniejsi wycięli sobie na głowie podobny kształt jak WL (Waniliowy Lód) mówiło sie, że ma fryz na Vanillę. Oprócz tego klip Waniliowego ma też niewątpliwe zalety choreograficzne. Mało kto wie, że to właśnie pod wpływem teledysku do Lód Lód Dziecino powstał układ taneczny do Macareny. Nie wierzycie? Obejrzyjcie uważnie trzecią minutę klipu (np. fragment 1:58-2:03 czy 2:30-2:35).
Vanilla Ice - Ice Ice Baby by Moyarz
Co ciekawe, w późniejszych latach Vanilla Ice zupełnie zmienił muzyczny profil i syntezator CASIO zamienił na elektryczną gitarę. Ale o tym może innym razem. Na razie delektujmy się Waniliowym w wersji pierwotnej. Ajs Ajs Beeeejbi.
Dwadzieścia dwa lata po premierze teledysku do tego przeboju pełni on niemal funkcję edukacyjną i można by go wyświetlać w muzeum jako eksponat prezentujący modę i galerię fryzur końca lat 80-tych. Nie wiem jak u Was, ale ma moim osiedlu, gdy ci najmodniejsi wycięli sobie na głowie podobny kształt jak WL (Waniliowy Lód) mówiło sie, że ma fryz na Vanillę. Oprócz tego klip Waniliowego ma też niewątpliwe zalety choreograficzne. Mało kto wie, że to właśnie pod wpływem teledysku do Lód Lód Dziecino powstał układ taneczny do Macareny. Nie wierzycie? Obejrzyjcie uważnie trzecią minutę klipu (np. fragment 1:58-2:03 czy 2:30-2:35).
Vanilla Ice - Ice Ice Baby by Moyarz
Co ciekawe, w późniejszych latach Vanilla Ice zupełnie zmienił muzyczny profil i syntezator CASIO zamienił na elektryczną gitarę. Ale o tym może innym razem. Na razie delektujmy się Waniliowym w wersji pierwotnej. Ajs Ajs Beeeejbi.
środa, 18 maja 2011
COKE LIVE FRESH NOISE - KONCERT FINAŁOWY JUŻ ZA 2 DNI
Już w najbliższy piątek, 20 maja o godzinie 18.30 w warszawskim Palladium rozpocznie się finałowy koncert piątej edycji Coke Live Fresh Noise. Będzie to doskonała okazja do poznania twórczości pięciu finalistów tego konkursu, którego zwycięzca zostanie wybrany głosami internautów. Nagrodą dla wygranych będą: występ podczas tegorocznego Coke Live Festival, sesja nagraniowa oraz pieniądze na zakup profesjonalnego sprzętu muzycznego. Oprócz kapel konkursowych w Palladium usłyszymy KAMP!, L.U.C.a, L-Stadt oraz zeszłorocznego zwycięzcę zespół Irena.
O bilety możecie starać się pod TYM ADRESEM.
poniedziałek, 16 maja 2011
FOO FIGHTERS - WASTING LIGHT
Etykiety:
RECENZJE
Nowa płyta Foo Fighters przyniesie lubiącym gitarowe granie wiele radości. Wasting Light trafiła do mojego odtwarzacza ponad tydzień temu i nic nie wskazuje na to, żeby szybko wróciła na półkę. Ogromna jej część brzmi trochę jak nagranie garażowego zespołu, który po prostu chwyta gitary i bez zbędnego nadęcia daje czadu. Idealnie obrazuje ją teledysk do singla Rope, prosty do bólu ale porywający muzyką i fantastyczną gitarową solówką. Na Wasting Light nie znajdziemy aranżacyjnych fajerwerków, elektrycznych ulepszaczy ale kawał dość prostej, lecz świetnej muzy. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ilość niebanalnych melodii na tym krążku. Choć Foo Fighters gra lżej niż Nirvana, to Dave Grohl ewidentnie przejął od swojej macierzystej kapeli umiejętność łączenia gitarowego uderzenia z przebojowością. Moim faworytem numer jeden z tej płyty jest Arlandria, w której...piątek, 13 maja 2011
KASZANA SONGS: REBECCA BLACK - FRIDAY / ŻEBERKA BLACK - PIĄTEK
Etykiety:
KASZANA SONGS
Do dzisiejszej kaszanki zainspirował mnie kolega Koneserrro, który wczoraj podesłał utwór Piątek w wykonaniu zespołu Żeberka Black. A ponieważ zarówno nazwa zespołu jak i tytuł piosenki idealnie pasują do naszego grylowego działu…oto Rebeka i Żeberka. Po projekcji polskiej przeróbki kawałka, którego oryginał na jutjubie obejrzało ponad 137 milionów osób naprawdę odjęło mi mowę. Potem powiększyłem grona widzów wersji pierwotnej tego przeboju i muszę przyznać, że kosi chyba jeszcze bardziej niż przeróbka. Posłuchajcie, porównajcie, zdecydujcie. A potem niczym Rebecca ekscytujcie się piątkiem. Nie zapomnijcie jednak o pewnej ważnej kwestii, którą porusza młoda wokalistka. „Tommorow is Saturday and Sunday comes afterwards”. Trzeba przyznać, że zna się dziewczyna na dniach tygodnia!
środa, 11 maja 2011
POZDRÓWKA DLA BOBA M.
Wczoraj wspominaliśmy rocznicę wesołą, dziś będzie wręcz odwrotnie. Dokładnie 30 lat temu zmarł Bob Marley, król muzyki reggae, człowiek, którego muzyka jednoczy ludzi i przepędza chmury znad słońca. Niewielu jest artystów tak rozpoznawalnych jak Bobby. Dziś jego muzyka nadal brzmi, jakby dopiero co została nagrana. Naprawdę nie chce się wierzyć, że powstała ponad 30 lat temu a jej autor nie żyje dłużej niż po świecie chodzi ponad połowa moich znajomych. Posłuchajcie dziś więc Marleya i pozdrówcie go machając do góry. Jestem pewny, że jeszcze setki razy będzie spędzać cudowne chwile przy dźwiękach, które pozostawił po sobie światu.wtorek, 10 maja 2011
NIECH ŻYJE NAM !!!
Dopóki ten blog będzie istniał 10 maja każdego roku będzie pojawiać się tu piosenka U2. Tak w ramach świętowania urodzin Bono, jakby nie patrzeć, patrona tego muzycznego serwisu. Dziś zaśpiewajmy mu jeden z jego najpiękniejszych kawałków, który w wykonaniu z początku lat dziewięćdziesiątych brzmi po prostu fenomenalnie. Jubilatowi życzę pozytywnej energii do dalszej scenicznej pracy, wydania płyty przynajmniej 51 razy lepszej niż poprzednia i trasy koncertowej przynajmniej tak dobrej i długiej jak ostatnia! Tak aby muzyka Irlandczyków "oświetlała naszą drogę" w nieskończoność.
piątek, 6 maja 2011
KASZANA SONGS: LUNIZ - I GOT FIVE ON IT
Etykiety:
KASZANA SONGS
Dzisiejsza “grylowa propozycja” nawiązuje wprost do wczorajszej wyliczanki “z piątką w tytule”. Wprawdzie grilla w teledysku nie zobaczycie ale w zamian szachy, bilard przy basenie, drogie fury, dolary rzucane na stół i złote kajdany na szyjach. „Mam na to pięć” zaśpiewał 15 lat temu zespół Luniz. Muszę przyznać, że nie znam żadnego innego przeboju tego duetu z Kaliforni ale motyw muzyczny użyty w tej piosence powtórzył się potem w kilku innych kawałkach przeróżnych grup. Jednym słowem fajna to basowa zagrywka. W połowie lat 90-tych, kiedy teledysk do I Got 5 On It królował na antenie MTV często zastanawiałem się dlaczego ta ubrana na czarno-biała pani tak bardzo się gibie. Myślałem, że to może jakaś specjalna forma rehabilitacji albo że może wahlując dłońmi ochładza rapujących ziomków. Skąd mogłem wiedzieć, że ona tańczy hip-hop. W telewizji nie było jeszcze wtedy Ju Kę Dęs!
czwartek, 5 maja 2011
PIOSENKI Z PIĄTKĄ W TYTULE
Etykiety:
INNE
Dziś 5 maja. Bez względu więc na to, czy witasz znajomych w języku ojczystym słowami "przybij pionę" czy też bardziej gangstersko w stylu "gimi fajw" po utworach z jedynką, dwójką, trójką i czwórką w tytule przyszła pora na pięć kawałków z piątką.
IGGY POP – Five Foot One
THE RACONTEURS – Five On The Five
Jeśli ktoś z Was ma nadal wątpliwości co do geniuszu Jacka White’a ta „piątkowa” propozycja z repertuaru jego drugiego, muzycznego dziecka powinna je ostatecznie rozwiać. Ten kawałek, mimo swej prostoty, nie nudzi się nigdy, dając lepszego kopa niż kawa podana dożylnie.
IGGY POP – Five Foot One
Ta piosenka, podobnie jak opisywane ostatnio London Calling The Clash są moimi równolatkami.
wtorek, 3 maja 2011
MUZYCZNY KLASYK: THE CLASH - LONDON CALLING
Etykiety:
MUZYCZNE KLASYKI
London Calling ujrzała światło dzienne w tym samym roku, w którym w Warszawie wybuchła Rotunda a na świecie odbyła sie premiera Czasu Apokalispsy. I choć w grudniu od jej wydania miną 32 lata nadal jest dla mnie jedną z trzech najlepszych płyt w historii muzyki. Otwiera ją tytułowy i chyba najbardziej znany kawałek z tego albumu. I o ile świetnie sprawdza się jako numer 1 to paradoksalnie nie należy on do moich faworytów. O wiele bardziej przemawia do mnie kolejny Brand New Cadillac zbudowany na klasycznym rock’n’rollowym motywie zagranym na gitarze ma moc rozpędzającej się lokomotywy. Z każdym kolejnym taktem ma się wrażenie, że ten pociąg mknie coraz szybciej. Aż żal, że trwa niewiele ponad 2 minuty. Po szybkiej podróży caddilaciem zwlaniamy w poszukiwaniach Jimmy Jazza. Fantastycznie brzmią tu zwłaszcza instrumentalne fragmenty, w których gitarowa solówka „kłóci” się z sekcją dętą. Z kolei w Hateful „rozmowy” przeprowadzane są przez Micka Jonesa i Joey Strummera. Ta piosenka to jakby kontynuacja podróży Cadillakiem. Utrzymana w podobnym tmpie co płytowy numer dwa dosłownie porywa rytmem, melodią, ekspresją i ciekawą aranżacją. Podobnie zresztą jak refren jego sąsiada Rudie Can’t Fail, który na śniadanie wypija browarek. Za każdym razem, gdy słyszę słowa „I went to the market to realize my soul” zastanawiam się w jaki sposób ludziom rodzą się w głowach melodie pobudzające w człowieku hormon szczęścia.piątek, 29 kwietnia 2011
KASZANA SONGS: DR. ALBAN - NO COKE
Etykiety:
KASZANA SONGS
Dr Alban-No Coke by ZICARLOS
W ramach akcji „zadbaj o biały, zdrowy ząbek” przypominam, że w trosce o poprawne funkcjonowanie własnej paszczy należy badać jej stan przynajmniej raz w roku! I aby utrwalić Wam w głowach tę madrą, życiową maksymę dziś w naszym kaszankowym cyklu wspomnimy najbardziej znanego stomatologa wśród muzyków. Jego pierwszy „smeszing hit” No Coke na pewno wszyscy pamiętacie. Nie mniej fascynujące są kulisy jego powstania. Bynajmniej nie chodzi w nim o to, że Doktor woli Pepsi od Coli. Sprawa jest o wiele poważniejsza. W czasach kiedy kolega Alban jeszcze bardziej borował niż śpiewał do jego gabinetu przyszedł wystraszony mężczyzna z dredami, gitarą w pokrowcu i opuchnietą z lewejstrony szczeną. Kiedy Doktor zajrzał do jej środka dosłownie jęknał z przerażenia. Dwa zęby były do rwania, kolejne cztery do intensywnego leczenia. Pacjent przerażony tą nowiną, wyznał Albanowi, że panicznie boi się dentystów i stąd omijał wszelkie stomatologiczne przybytki od prawie dziesięciu lat. Dodał też, że skoro już czeka go taka masakra to prosi o znieczulenie. Gabinet Doktora był jednak bardzo skromny a sam Alban należał do stomatologicznych ortodoksów stosujących jedynie obcęgi i wiertła. Kiedy pacjent słowami „gimi siet, gimi sziet” zasugerował, że znieczulenie mogłoby być niestandardowe a nawet nie do końca legalne wzburzony Doktor wykrzyczał tylko „no koko, no heroin, no hasz hasz, no amfetamin”. Postawiony pod ścianą pacjent zgodził się na wersję hard. Podczas zabiegu darł się jednak tak głośno, że pomagająca Albanowi asystentka chciała zaaplikować mu działkę z własnej puli. Doktor sprzeciwił się jednak wyraźnie słowami „don gimi no kok, don gimi no kok, don gimi no koko, don gimi no kok, don gimi no kok, don gimi no mi no aj łontit” które dziś możecie usłyszec na końcu piosenki No Coke. Mimo bólu ów pacjent z dredami wygrał jednak tego dnia podwójnie. Oprócz zdrowych zębów zyskał bowiem angaż w zespole Doktora Albana, który kilka miesięcy poźniej wdarł się na listy przebojów hitem, którego zaczątki powstały w tymże dentystycznym gabinecie.
wtorek, 26 kwietnia 2011
ENEJ - FOLKORABEL
Etykiety:
RECENZJE
piątek, 22 kwietnia 2011
R.E.M. - COLLAPSE INTO NOW
Etykiety:
RECENZJE
Zespół Michaela Stipe’a nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, Collapse Into Now również jest albumem dobrym. I choć daleko mu do Automatic For the People czy The New Adventures in Hi-Fi to w dużej części cieszy uszy. Do nowego krążka R.E.M. pozytywnie nastawia jego pierwsza trójka, na którą składają się Discoverer i All The Best, z ciekawymi, zadziornymi riffami oraz singlowe, fantastycznie przebojowe Uberlin, tak charakterystyczne, że nie sposób pomylić go z nagraniem żadnego innego zespołu. Moją ulubioną dwójką z tej płyty są jednak kołysankowe, kojarzące się z dziecięcą pozytywką Every Day Is Yours To Win z przepięknym i ciekawym refrenem oraz Walk It Back, prosta piosenka, w której rządzi jedynie fortepian i ledwie słyszalna w tle akustyczna gitara oraz chwytająca za gardło, ekspresyjnie wyśpiewana melodia. Na Collapse Into Now znajdziemy sporo utworów szybkich, z dość mocno, jak na R.E.M., przesterowaną gitarą.poniedziałek, 18 kwietnia 2011
THE BILL - RADIO LUXEMBOURG - 10 III
Etykiety:
RELACJE
Koncert zespołu The Bill odbył się w ramach świętowania jego 25-tych urodzin. Przy wejściu do Radia Luxembourg zaskoczył mnie widok wokalisty i basisty osobiście sprzedających bilety. Po pewnym czasie Kefir i Gerard „zamknęli kasę” i prosto od wejściowych drzwi udali się na scenę. Repertuar The Billa nie należy do skomplikowanego ani przesadnie zróżnicowanego. To prosty punk z niemal jednostajnym, idealnym do pogo rytmem, przaśnymi.w dużej mierze, tekstami i krzykiem zastępowanym czasami niezbyt wyszukanymi melodiami. Innymi słowy „trzy akordy, darcie mordy”. Przy takiej muzyce przeżywałem bunt nastolatka i do dziś bardzo lubię się czasem przy niej pozytywnie „naładować”.Bo nie o wzniosłą sztukę w punku chodzi tylko o energię, a tej The Billowi nie brakuje. Koncert był świetny, muzycy wyluzowani i zaangażowani. Podczas 90 minut usłyszeliśmy niemal całą płytę Sex’n’Roll, m.in fantastyczne Mam Dwie Lewe Ręce i dawno nie graną Pop-Kulturę, sporo kawałków z The Debiutu (m.in. skróconą o ostatnią, najlepszą zwrotkę Piosenkę Dla Żołnierza) a także kilka nowszych numerów. sobota, 16 kwietnia 2011
KASZANA SONGS: MR.PRESIDENT - COCO JUMBO
Etykiety:
KASZANA SONGS
Coco Jumbo przez xcuiraptor
Dziś do działu kaszanek trafia absolutny klasyk. "Koko dżambo i do przodu" mawiał kiedyś Bolec, a jeszcze wcześniej przy "put mi ap, put mi dałn" rytmicznie bujał się cały świat. I jeśli drogi czytelniku nie miałeś takiej okazji w przeszłości to żałuj i nadrób zaległości przy najbliższym weselu i innej dęs-dęs okazji. Możesz nawet, tak jak wokaListka przydęsować na fontannie. Tak, jak dziś będą to, mam nadzieję, robić kibice Barcelony, po kolejnym zwycięstwie nad Realem. Wcześniej jednak, już za niecałe 2 godzine "polskie gran derbi". Dlatego "now I gotta go, so
czwartek, 14 kwietnia 2011
THE STROKES NA OPENERZE!
Dziś wieczorem poznamy kolejnych artystów Openera. Wczoraj wieczorem doszło jednak do pewnego „przecieku”. I news jest to fantastyczny! W niedzielę 3 lipca, ostatniego dnia festiwalu zobaczymy The Strokes.
Last Nite - The Strokes from leonardo gonzalez on Vimeo.
A propos Openera i albumu, który zostanie wydany z okazji jubileuszowej edycji. Miło mi poinformować, że jedno ze zdjęć, które się w nim znajdą będzie autorstwa kolegi Koneserrro, który zasłynął także m.in. zwycięstwem w pierwszej edycji konkursu Czas Na Kwas. Możecie zobaczyć je TUTAJ. A inne fotki Koneserrro TU.
Last Nite - The Strokes from leonardo gonzalez on Vimeo.
A propos Openera i albumu, który zostanie wydany z okazji jubileuszowej edycji. Miło mi poinformować, że jedno ze zdjęć, które się w nim znajdą będzie autorstwa kolegi Koneserrro, który zasłynął także m.in. zwycięstwem w pierwszej edycji konkursu Czas Na Kwas. Możecie zobaczyć je TUTAJ. A inne fotki Koneserrro TU.
środa, 13 kwietnia 2011
BEADY EYE - DIFFERENT GEAR, STILL SPEEDING
Etykiety:
RECENZJE
Gdyby Bonomuza była serwisem z wirtualnymi lekcjami matematyki dziś umieściłbym tu tylko następujące równanie: BEADY EYE=OASIS–NOEL GALLAGHER. Otwierające album Four Letter Word brzmi trochę jak ścieżka dźwiękowa z filmów o Jamesie Bondzie a w warstwie tekstowej jest chyba pożegnaniem z gitarzystą grupy, która w połowie lat 90-tych chwaliła się, że popularnością dawno przebiła The Beatles. Mam nadzieję, że ci sami ludzie, już pod nową nazwą zamiats na prowokacjach skupią się na muzyce. A w niej, na Different Gear Still Speeding dużo nawiązań do czwórki z Liverpoolu, choćby w singlowym Roller, pod którego koniec słychać motyw z Look Of Love grupy ABC znanej m.in. jako dżingiel z listy przebojów Trójki. W twórczości Oasis nie rzucało mi się to tak w uszy, na płycie Beady Eye Liam Gallagher wokalnie zdecydowanie stylizuje się na Beatlesach. Jeden z utworów nosi zresztą tytuł Beatles And Stones. Przy jego projekcji, tak samo jak przy Three Ring Circus człowiek przez chwilę zastanawia się, czy śpiewa to Liam czy może John lub Paul. W najdłuższym na albumie i murowanym kandydacie na wielki hit Wigwam w refrenie o słowach „sza la la la la” wyraźnie przebija się za to motyw z All You Need Is Love. Na wielki plus Wigwama działa długie, prawie 3-minutowe i powoli...
wtorek, 12 kwietnia 2011
POWRÓT DO KRAINY KONCERTOWEGO BOGACTWA
Etykiety:
INNE
Od chwili powrotu do Polski, a dokładnie od soboty bez przerwy chodzi mi po głowie refren jednego z najlepszych a na pewno najbardziej energetycznego kawałków T.LOVE. „Potrzebuję wczoraj, takie dziwne coś!”. Zmiana strefy czasowej powoduje, że nawet jeszcze dziś czułem się jak po ostrym balecie i zastanawiałem się czy oby na pewno „Ziemia nas kręciła wczoraj”. Tyle o astrologii i kalendarzu, czas na kilka zdań o koncertach, które ogłoszono podczas minionych 3 tygodni. A wydarzy się w ciągu najbliższych miesięcy naprawdę wiele „sztuk zacnych”. Najbardziej ucieszyła mnie chyba obecność na Jarocin Festiwal Bad Religion i The Subways. Z kolei na Woodstocku potwierdzono występ The Prodigy, co z jednej strony raduje (ich koncert na Openerze 2009 był powalający) a z drugiej lekko szokuje, bo dotychczas przeważała tam jednak mocniejsza muzyka. W każdym razie skład tegorocznego festiwalu w Kostrzynie wygląda bardzo ciekawie (oprócz Dog Eat Dog, Gentleman, H-Blocx, Apteka, Plateau, itp). Line-up Openera uzupełniły m.in. Kate Nash, Chromeo i Simian Mobile Disco. Fajnie, ale cały czas czekam na sobotniego headlinera, który, mam nadzieję, okaże się gwiazdą światowego formatu. Być może poznamy ją już jutro. Czy możliwe jest, że będzie to R.E.M. które w tym roku zagra tylko kilka pojedynczych koncertów? Byłoby cudnie, ale czuję że bardziej prawdopodobne jest uzupełnienie piątkowego składu o Foo Fighters. Sporo ciekawego będzie się również działo w Warszawie.
sobota, 9 kwietnia 2011
KASZANA SONGS: ALICJA JANOSZ - ZBUDZIŁAM SIĘ
Etykiety:
KASZANA SONGS
Dzisiejsza kaszanka, choć polska, nawiązuje do meksykańskiej kuchni. Jej specjalnością są wszelkiego rodzaju przepyszne pszenne i kukurydziane placki w zależności od twardości zwane odpowiednio fajitas, quesadillas, tortilla, burritos, itp. Meksykanie zawijają w nie dosłownie wszystko: fasolę, ziemniaki, kawałki mięsa, pomidory, sałatę i wiele innych potraw. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie, kiedy na śniadanie dostałem zawiniętą w tortillę...jajecznicę. Zasmakowała mi ta potrawa na tyle, że zamawiałem ją na śniadanie prawie codziennie. Za każdym razem, przed pierwszym kęsem śpiewałem wtedy słynne "nna na na na nna, na na na na nna". I właśnie dlatego dziś jako Kaszana Song pojawia się pieśń Ali Janosz, która jako poranny rytuał wymienia słowa "i jajecznica".
czwartek, 7 kwietnia 2011
SENSACJA!!! MEKSYKANSKI SLAD W POLSKIEJ FONOGRAFII !!!
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Podczas niemal 3 tygodni pobytu w Meksyku nie spotkalem jeszcze Polakow. Kilka dni temu trafilem natomiast na sensacyjny trop, ktory z polskoscia jest zwiazany. Wszystko zaczelo sie od tej ciezarowki. Nazwa wypiasana na niej wydala mi sie znajoma.
Krotkie, choc zmudne sledztwo przeprowadzone wsrod miejscowych oraz rownoczesnie przez moich informatorow w Polsce przynioslo informacje wrecz szokujace! Jego efekty przerosly moje najsmielsze oczekiwania!
Krotkie, choc zmudne sledztwo przeprowadzone wsrod miejscowych oraz rownoczesnie przez moich informatorow w Polsce przynioslo informacje wrecz szokujace! Jego efekty przerosly moje najsmielsze oczekiwania!
środa, 6 kwietnia 2011
ZLA FAMA PELIGROSY
Etykiety:
KASZANA SONGS,
Z PODRÓŻY
Kilka lat po mega sukcesie frekwencyjnym Niewolnicy Izaury i Dynastii ekrany polskich telewizorow zalal serial Peligrosa. Nie mial chyba tylu fanow co dwa wyzej wymienione tasiemce, ale przez kilka lat nie znikal z wizji. Nie sledzilem losow tytulowej bohaterki wiec ciezko mi sie wypowiadac o jej charakterze, ale jedno jest pewne: w Meksyku nie cieszy sie ona zbyt dobra slawa. Znaki informujace o jej nienajlepszym prowadzeniu sie i ciezkim charakterze mozna tu spotkac niemal przed kazdym zakretem. Zupelnie inaczej sprawa wyglada w przypadku Natalii Oreiro, ktora nadal jest tu uwazana za aniola. Zbutowanego, rzecz jasna.
wtorek, 5 kwietnia 2011
PIOSENKI Z CZWORKA W TYTULE
Dziś 4 kwietnia (w Meksyku jest jeszcze poniedziałek, godzina 18.35) pora więc na kolejne zestawianie z liczbą w tytule. Coprawda Bono w piosence Vertigo odlicza uno, dos, tres, catorce, u nas bedzię jednak zgodnie z matematyka i po utworach z jedynką, dwójką i trójką przyszedł czas na czwórkę.
THE CLASH – Four Horseman
London Calling to jedna z moich pięciu płyt wszechczasów i już wkrótce pojawi się wśród muzycznych klasyków Bonomuzy. Ten album naprawdę nie ma słabych fragmentów, każdy kolejny kawałek jest niemal arcydziełem.
THE CLASH – Four Horseman
London Calling to jedna z moich pięciu płyt wszechczasów i już wkrótce pojawi się wśród muzycznych klasyków Bonomuzy. Ten album naprawdę nie ma słabych fragmentów, każdy kolejny kawałek jest niemal arcydziełem.
niedziela, 3 kwietnia 2011
KASZANA SONGS :EL COYOTE Y SU BANDA TIERRA SANTA - PERDONA MIS ERRORES
Etykiety:
KASZANA SONGS,
Z PODRÓŻY
Kojot to zwierze stadne. Dlatego tez jeden z bardziej popularnych piesniarzy meksykanskich o pseudonimie Coyote rowniez nie wystepuje w pojedynke tylko ze swoja banda. Niemal jak nasza Wanda i Banda. Z tymze wataha Kojota, przypominajacego nieco Apoloniusza Tajnera sprzed lat, jest liczniejsza i gra na instrumentach detych. Z teledysku jasno wynika, ze kiedy Kojot jest szczesliwy ubiera sie na jasno i biega, w chwilach troski i smutku naklada raczej ciemne wdzianka i chwyta sie za skronie. Musicie przynzac, ze ten klip, a zwlaszcza gra aktorska i przyczepa kempingowa szefa grupy dzikich wilczkow robi wrazenie!
sobota, 2 kwietnia 2011
"SKOCZNE" MIASTO, TEQUILA I KROKODYLE
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Po kilku dniach obcowania sam na sam z natura wizyta w miescie byla raczej ciezkim przezyciem. Gdybysmy prosto z Mexico City skierowali sie do Puebli pewnie bylibysmy zachwyceni pastelowymi fasadami domow, ktore spotkac mozna bylo w okolicy zocalo. Pozostala czesc miasta byla okropnie brzydka, pelna tanich bazarow, tloku i brudu. Dodatkowo po ciszy, ktorej zaznalismy na polnocy Meksyku bardzo rzucal sie nam w uszy warkot silnikow a w nos smrod spalin. W oczy natomiast uderzal lans miejscowych mieszkancow, na ulicach widzielismy sporo emo i innych "eleganckich" subkultur.
W Meksyku, podobnie jak w Polsce, temperament szalonych kierowcow powinny studzic progi zwalniajace. Niestety tutaj dziala to raczej slabo i to przynajmniej z dwoch powodow.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






