środa, 25 kwietnia 2012

AWOLNATION - MEGALITHIC SYMPHONY

Wstrzymywałem się z publikacją tej recenzji od kilkunastu dni wyczekując na prawdziwie wiosenny, piękny dzień. Takowe mają podobno zacząć od jutra, czas na więc na parę słów o zespole Awolnation. Jego Megalithic Symphony to płyta stworzona właśnie na słoneczne, luzackie dni, chwile, gdy ma się ochotę posłuchać „czegoś lekkiego”. Pełno tu przebojowych, wpadających w ucho kawałków, średnio ambitnych ale bardzo pozytywnych. Momentami brzmią jak hity z dyskoteki, by chwilę później zaskoczyć...

niedziela, 22 kwietnia 2012

MUZYCZNY MELANŻ - ODCINEK 4 : WEEKEND - TERAZ MNIE TO WALI

Świst klapsa, który wylądował na dziąśle Norberta o mało nie doprowadził do wypadku stada wracających z Afryki bocianów. Tuż po wyprowadzeniu plaskacza Shine odwróciła się na pięcie i odeszła w siną dal. To znaczy chciała odejść. Pech chciał iż podczas wykonywania obrotu złamał się obcas w jej lewym bucie. Na szczęście, dzięki dobremu zaopatrzeniu torebki wokalistki, problem udało rozwiązać się zanim Norbi, w ramach ciętej riposty, zdążył zaśpiewać kolejną piosenkę. Wokalistka dziarskim ruchem odpakowała sreberko, łyknęła Mentosa i czując jego świeżość 3D ułamała obciach buta prawego ruszając przed siebie.

Norbert był zdruzgotany. Po cichu liczył bowiem, że jego show, jeśli nie wokalistce, zaimponuje przynajmniej didżejowi Antkowi. Ten milczał jednak niczym owce w filmie z zakratowanymi zębami Anthonego Hopkinsa.

- Jak żyć? – pomyślał – Jak żyć?

Rozmyślając w zadumie zauważył przechodzący drugą stroną ulicy zespół Weekend. Norbert czuł się trochę jak ojciec chrzestny tej grupy. W latach swojej świetności, które zbiegły się akurat z debiutem Weekendu, zaprosił ich bowiem do grania supportów. Wspominając tamtą znajomość zagadnął dawnych kumpli słowami ich przeboju:


Weekendowi panowie zatrzymali się i z miną z serii „ju tokin tu mi” pokazując palcem się na siebie kiwnęli głową chcąc upewnić się, czy do nich skierowany był ów śpiew. Norbi przytaknął zwracając się do wokalisty:
- Cześć Radek, pamiętasz mnie? Załatwiłem wam pierwszą w życiu trasę koncertową

Wokalista odpowiedział:


- Taki z ciebie kumpel jak z koziej dupy kobza – orzekł Norbert strzelając fucka - Nie bądź taki! Jestem w kobzie. Znaczy się w dupie!
- I co ja mogę z tym zrobić? – spytał obojętnie niezbyt zainteresowany tematem weekendowy Radek
- Nie wiem stary, pomyśl kurna. Może jakiś fiuczuring bym wam nagrał do nowego singla, czy co? Poradź coś chociaż.

Radosław zamyślił się przez chwilę, pstryknął palcami dając znak gotowości zespołowi tanecznemu, po czym rzekł:


piątek, 20 kwietnia 2012

SZAFA GRAJĄCA z okazji odejścia Artura Rojka z zespołu: MYSLOVITZ - NIENAWIŚĆ

Po 20 latach wspólnego grania zespół Myslovitz ogłosił dziś, że z jego składu odchodzi Artur Rojek. I to właśnie z tego powodu szafa grająca pojawia się dziś na łamach Bonomuzy. O tym, że istnienie zespołu wisi na włosku wiadomo było od kilku lat, chociażby z książki Życie To Surfing. Coraz mniejsza chemia pomiędzy członkami zespołu widoczna był też w braku występów ich solowych projektów na Off Festivalu czy zachowaniu na muzyków na koncertach Myslovitz. W zeszłym roku, zdegustowany występem zespołu na festiwalu w Jarocinie odpuściłem grudniowy koncert w Stodole. I dziś bardzo tego żałuję.
Wieczorem poznamy nazwisko nowego wokalisty zespołu. Myślę, że będzie brzmiało ono: Makowiecki.
Nie wiem czy pomiędzy Rojkiem i resztą panowała nienawiść, w każdym razie ich piosenka o tym tytule jest jedną z moich ulubionych.   

wtorek, 17 kwietnia 2012

TRIBES - BABY

Debiutancka płyta Tribes trafiła mnie niczym maczuga Heraklesa. Baby to fantastyczny przegląd wszystkiego co najlepsze w brytyjskiej muzyce gitarowej ostatnich 30 lat. The Clash, The Libertines, Blur, Oasis to tylko pierwsze z brzegu przykłady, które krążą po głowie podczas projekcji tego krążka. Przepiękne, niebanalne, złożone melodie, ciekawy, chrypliwo-zawadiacki wokal, gitara w różnych stadiach przesterowania...Gęba dosłownie szczerzy się z każdym kolejnym numerem. Utwory na Baby nie porażają oryginalnością ani trudnymi technicznie zagrywkami ale sprawiają, że z każdym dźwiękiem słońce wydaje sie świecić mocniej.
Po fenomenalnej „szybkiej” pierwszej trójce Tribes częstuje nas...

czwartek, 12 kwietnia 2012

DRY THE RIVER - SHALLOW BED

Shallow Bed to piękna, spokojna podróż do krainę wyobraźni. Dawno nie słyszałem płyty, która tak sugestywnie wpływa na myśli. Układ piosenek na debiutanckim krążku Brytyjczyków przypomina oscarowy scenariusz. Otwierające go Animal Skin nie zachwyca, raczej wycisza, koncentruje uwagę przygotowując do pierwszego punktu zwrotnego. A ten dzieje się już w kolejnej piosence. New Ceremony uderza wzniosłością, delikatnością i porywającą melodią. Słuchając refrenu mam wrażenie jakby cały świat budził się i wychodząc z nor, dziupli i domów szedł na spotkanie słońca. Kolejne Shield Your Eyes podtrzymuje ten stan. Brzmi jak Kings Of Convenience wzbogacone o dodatkowe instrumenty, dzięki którym staje się jeszcze piękniejsze. History Book to z kolei...

niedziela, 8 kwietnia 2012

MUZYCZNY MELANŻ - ODCINEK 3 - NORBI - KOBIETY SĄ GORĄCE

Show w wykonaniu Shine zrobił na Norbim wrażenie większe niż cola w zestawie powiększonym. Zmieszał się chłopaczyna niczym shake truskawkowy, jeszcze kilka lat temu nie zdarzało się, aby którakolwiek odrzuciła jego wdzięki. Myśląc nad ciętą ripostą przypomniał sobie radę, której udzielił mu swego czasu kumpel ze szkoły rapu:

Wnioski były proste: wąs w kilka sekund nie urośnie, sprzedawcy kwiatów mają już fajrant, pozostały trzymany w kieszeniach kraciastych, szerokich spodni bronx i twardość. Postawił na to drugie. Zrzucił żółto-złota marynarę i wydeklamował:

Przy słowach aaaaa haaaaa Norbert tradycyjnie ułożył palce dłoni w słuchawkę telefoniczną i mrożąc Shine wzrokiem przez zaciśnięte zęby wycedził:
- Masz u mnie lajka dziecino ale niejedna inna też ma. Nie zmarnuj więc tego i powiedz
no „łotz jor nejm, łotz jor namba”?
Kręcąc z niedowierzaniem głową wokalistka, prześmiewczo krzyknęła:

- Noooooooooo – odpowiedzał elokwentnie Norbi – Zoba zoba, ciekierałt, ciekierałt.
Po czym dał z siebie maksa. A wyglądało to tak:


środa, 4 kwietnia 2012

THE BLACK KEYS - EL CAMINO

Jeżeli nadal rozpaczacie po rozwiązaniu The Białych Pasków Jacka White’a to zapewniam, że przestaniecie po projekcji najnowszej płyty The Czarnych Kluczy. El Camino to muzyczna petarda pełna prostego gitarowego grania podana w wyjątkowo smakowity aranżacyjny sposób. Jakkolwiek trywialnie to zabrzmi jest to płyta bardzo amerykańska. Podczas jej projekcji ma się ochotę założyć buty z ostrogami i kupić w zabawkowym kapelusz kowbojski. Dzieje się tak zarówno w przypadku singlowych Gold On The Ceiling czy Lonely Boy, jak i mniej znanych numerów z El Camino. Z każdej z 11 umieszczonych tu propozycji bije niesamowita energia. Nie ma wśród nich słabego ogniwa, każda hipnotyzuje już po kilku sekundach i prowadzi w nakręcającą podróż.
Absolutnym numerem jeden na El Camino...

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

SZAFA GRAJĄCA: THE VACCINES - WRECKIN' BAR

Myślałem, żeby do szafy grającej wrzucić dziś utwór Vivaldiego, nie mogłem się tylko, która pora roku najlepiej odda ten dzień. Bo zaczęło się wiosennie, potem było zimowo, a następnie jesiennie z krótkimi przebłyskami lata. Przysłowia mądrością narodu a zaczął się kwiecień-plecień więc może nie ma się co dziwić. Tak czy inaczej sponsorem dzisiejszego dnia była wielka zamuła i dlatego do szafy trafia krótkie, acz treściwe antidotum na ten stan.Okazja do zobaczenia na żywo panów z The Vaccines nadarzy sie 27 lipca w Warszawie, przy okazji Impact Festival. Jak informuje zespół na swej oficjalnej stronie odbędzie się on na lotnisku BERNOWO ;D



niedziela, 1 kwietnia 2012

MUZYCZNY MELANŻ - ODCINEK 2 - SHINE - EJŻE EJŻE

Swetrowa piosenka DJ Antka szybko stała się hitem. Sprzedaż preparatu na dłuższe życie wełny wzrosła siedemnastokrotnie, zaś moda na swetry rozkwitła do tego stopnia, że bacowie nie nadążali z goleniem swoich owiec i produkcją łossscyspków. Brakowało również baranów, więc producenci Sunlighta postanowili chwycić za rogi byka i zdecydowali się na sponsoring światowej trasy DJ Antoine.

Na zupełnie przeciwległym biegunie znajdował się pewien zapomniany lekko artysta z Ostródy. Na imię miał Nobert i rozpaczliwie szukał jakiejkolwiek okazji do podreperowania nadszarpniętego latami posuchy budżetu. Sukces piosenki Sunlight nie umnkął oczywiście jego czujnemu uchu, toteż Norbi warował na Antka w stolicy. Kiedy po kilku dniach poszukiwań wreszcie przyniosły one skutek Ostródzianin przyatakował didżeja niczym borsuk kaszankę z grilla:

- Siema Antuan, przybij pięć nie miej wzdęć – zagadnął jak zwykle z humorem
-  No czeeeeść – odpowiedział przeciągle DJ Antoine nie mając pojęcia z kim rozmawia.
- Słyszałem, że SZUKASZ SZUKASZ, supportu, AHA AHA – zarapował w rytm swojego największego hiciora Norbert.

To jedno zaśpiewane zdanie wystarczyło, by Dj Antoine rozpoznał swojego rozmówcę.
 - Teraz cię chyba kojarzę. Jesteś Torbi, co nie?
- Człowieniu: mylisz się. A nawet jesteś w błędzie – rzekł błyskotliwie NorbiTorbi jest z TeFałPe Dwa, ona kocha kino. Ja kocham muzę i jestem gwiazdą Jedynki!
- Słyszałem, że słabo kryje, ja malowałem Duluxem – odpowiedział Antek wspominając zeszłoroczny remont.
- O czym ty w ogóle...- słowa Norberta urwały się niczym hejnał z Wieży Mariackiej.

Jego oczy zwróciły się w lewą stronę a w prawym kąciku ust pojawiła się lśniąca strużka śliny. Ze szczęką opadniętą na głębokość drugiej linii metra artysta obserwował nadchodzącą lśniącą postać. Była to Shine. Norbert śledził wzrokiem każdy jej krok, a kiedy wokalistka minęła go natychmiast odwrócił głowę w prawo patrząc na nią „od dupy strony”. Nagle, niczym czarna pantera, Shine odwróciła się w kierunku Norbiego i rzekła:


Lekko speszony wokalista postanowił pójść na całość. Wybrał bramkę numer jeden, z nadzieją, że nie będzie w niej zonka:

- Skąd ty mieszkasz królowo? I czy wolny masz wieczór dzisiejszego wieczora?
- A czemu pytasz? – zagadnęła zalotnie Shine
- Uroda owszem ale maniery to widzę nie do końca u ciebie teges. Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Właśnie straciłaś szansę na kolację z gwiazdą Jedynki! – postanowił zagrać twardo, bo lubił jazdę bez trzymanki.
- Posłuchaj no frajerku...– syknęła Shine, po czym zaśpiewała:


C.D.N.

środa, 28 marca 2012

THE BIG PINK - FUTURE THIS

W roku 2009 debiutancka płyta The Big Pink zwyciężyła w pierwszym zestawieniu płyt roku Bonomuzy. Future This potwierdza niestety stereotyp „trudnego drugiego albumu” i na podium w roku 2012 raczej się nie dostanie. Chyba, że to będzie wyjątkowo przeciętny muzycznie rok. Bo tak właśnie brzmi drugie dziecko Wielkiego Różu. Poziom debiutu trzyma jedynie początek w postaci singlowych Stay Gold i Hit The Gorund oraz końcówka krążka. Pomiędzy nimi znajdziemy klka przyzwoitych piosenek, chyba nawet zbyt przyzwoitych. Brakuje w nich zadziorności, szumiącego w głowie brudu, który sprawiał iż poprzednie nagrania zespołu wciągały niczym miasto w piosence Tiltu. Give It Up i The Palace to przykłady numerów, których żywot powinien zakończyć się na próbach, zestaw dźwięków, o których zapomina się tuż po ich wybrzmieniu.
Zdarza się, że

poniedziałek, 26 marca 2012

SZAFA GRAJĄCA: R.E.M. - AT MY MOST BEAUTIFUL czyli NA MOIM PIĘKNYM MOŚCIE ;)

Dziś po raz pierwszy pojechałem Mostem Północnym, którego otwarcie pierwotnie planowano w roku 2006.  Z tej okazji do szafy trafia piosenka o pięknym moście ;D   "I found the way to make you, I find my way, the way to make you smile". To o wszystkich mieszkańcach północnej Warszawy i okolic. Michael Stipe oprócz talentu do pisania pięknych piosenek miał również dar przewidywania ;) A tak poważnie - czekam na reaktywację R.E.M. Oby stała się faktem szybciej niż kolejny most w Warszawie.

niedziela, 25 marca 2012

MUZYCZNY MELANŻ - ODCINEK 1 - DJ ANTOINE - SUNLIGHT

Pierwszego dnia wiosny DJ Antoni był wyjątkowo niespokojny. Z poprzedniego dnia zapamiętał tylko, iż słońce już zaszło, wieczór był ciepły i cichy.

- Coś tu sztynksi – pomyślał – I bynajmniej nie są to przebiśniegi.

Antek nie obstawiał również na tulipany, choć w jego okolicy tysiące tych kwiatów stało w mosiężnych wiadrach sprzedawców z wąsem i bez. Znakiem rozpoznawczym handlarzy były swetry maści wszelakiej: wełniane, w serek, w pulowerek, z guzikami, z suwakiem, w rąby, trójkąty, prostokąty, w kolorach tęczy i nie tylko. Antoni miał w swojej kolekcji kilka z nich. Po części ze skąpstwa a trochę z pedantyzmu dbał o nie tak, jakby w szafie znajdowały się żywe owce. Unosząca się w powietrzu słodko-kwaśna chmura nie dawała mu spokoju, tym bardziej, że kac spotęgował jego zmysły i chęć rozwiązania zapachowego kalamburu. Nagle stało się to jego być albo nie być. Reszta mogła być milczeniem ale ów sztynks musiał zostać rozszyfrowany.
DJ przystanął, skupił się, niuchnął w prawo, niuchnął w lewo. Wystarczyło 10 sekund i jego wątpliwości rozwiały się niczym liście kasztanowca na placu Pigalle. Zuzannie przytrafiało się to tylko jesienią ale Antoni poczuł to wiosną. Roznosząca się w powietrzu  woń nagle skierowała myśli Antka do szafy ze swetrami. Tym bowiem, co poruszyło jego nadwątlone zbytnią częstotliwością wciągania nozdrza, był zapach preparatu dla dłuższego życia wełny. „Zero mechacenia – Sunlight”  brzmiały slogan nazwa tego preparatu.

- Muszę napisać o tym piosenkę – pomyślał.

Jak pomyślał tak zrobił.

STARTUJE PIERWSZA W HISTORII POWIEŚĆ MUZYCZNA !!!


Każdy poważny projekt medialny ma w swojej ofercie serial: Polskie Radio Matysiaków, TVN „Na Wilczej i okolicach”, w Polsat „Trzecią Miłość”, TVP „M jak Mięso”. Najwyższy czas aby i Bonomuza zaproponowała swym czytelnikom tasiemca. I to nie byle jakiego!
Z radością zapraszam na „Muzyczny Melanż”, pierwszą w historii multimediów powieść muzyczną. Pierwszy sezon pod tytułem Pierwsze Tchnienie Wiosny startuje już dziś. Jako, że często będzie miał wiele wspólnego z działem Kaszana Songs, kolejne odcinki powieści emitowane będą co weekend. Zachęcam do śledzenia zagmatwanych i pokręconych losów bohaterów Muzycznego Melanżu. Zapewniam, iż obsada serialu będzie iście gwiazdorska.

środa, 21 marca 2012

METRONOMY - THE ENGLISH RIVIERA

Najnowsza, zeszłoroczna płyta Metronomy to propozycja lekka i przyjemna. Na The English Riviera znajdziemy zestaw melodyjnych kawałków, które zaliczyć można do popu z wyższej półki. W większości z nich pojawia się element wyróżniający te kompozycje od masowej papki, czy to w postaci perkusyjnych przeszkadzajek czy ciekawych brzmień syntezatorów. Nienajlepsze skojarzenia wywołuje tylko klawisz a’la Kombi w singlowym The Look. W latach 80-tych instrument Mr.Łysowskiego był nowatorski, dziś jest olschoolem, ale...

poniedziałek, 19 marca 2012

SZAFA GRAJĄCA: KAISER CHIEFS - THE ANGRY MOB

Dziś do szafy grającej trafia „piosenka rozwojowa” – rozwija się niczym pąki wiosną. To prawdziwa tykająca bomba, która z każdą minutą jest coraz bardziej wystrzałowa. Mimo dość spokojnego tempa ma w sobie coś fajnie niepokojącego. Za sprawą „mostu” łączącego zwrotki wybuchu spodziewamy się co 30 sekund, ten jednak następuje dopiero po 3 minutach. Jest natomiast tak niesamowicie energetyczny, że potrafię słuchać końcowego fragmentu The Angry Mob kilka razy pod rząd. Miłego spotkania z Wściekłym Tłumem!

czwartek, 15 marca 2012

MUSE PRACUJE NAD PŁYTĄ

Dobre wieści płyną z obozu Matta Bellamyego i spółki. Muzycy skoszarowali się w studio nagraniowym w Los Angeles i pracują nad nową płytą, która ma ukazać się najbliższej jesieni. Z pierwszych przecieków wiemy, że:
- płyta ma być zupełnie inna niż dotychczasowe i ma zawierać sporą dozę elektroniki
- zespół zatrudnił jednego z najbardziej znanych aranżerów instrumentów smyczkowych, Davida Campbella, prywatnie ojca Becka
- teksty mają być bardziej osobiste i opowiadać głównie o relacjach międzyludzkich
- jedna z piosenek ma być kołysanka napisana specjalnie dla niespełna rocznego synka wokalisty
Mam nadzieję, że mimo zapowiadanego romansu z panowie nie zapomną o gitarowej mocy. Cytując ich samych wypada krzyknąć "plug in babies"! Nie mogę się doczekać efektu nowego, "szóstego dziecka" MUSE.

niedziela, 11 marca 2012

KASZANA SONGS: ROMANO & SAPIENZA - TACATA

Kilka lat temu zagubiona i niepewna Kayah, rozpaczliwie spytała słuchaczy „jaka ja Kayah?”. Sprawa była na tyle palącą, że wokalistka postanowiła nazwać tym pytaniem cały album. Czas płynął, odpowiedź jednak nie padała. Z wiarygodnego źródła wiemy, że choć z pytaniem próbowali zmierzyć się Piasek, Nergal i Mr. Karpiel-Bułecka, który przyszedł boso, Kayah nadal nie wie „jaka ja”. Dzisiejszy odcinek Kaszana Songs będzie więc swoistym panaceum dla wokalistki, która po latach bycia Kamieniem i Supermanką nagle zgubiła swą tożsamość. Za pomocą Romana i Sapienzy właśnie dziś Bonomuza pozwoli ją jej odnaleźć. Odpowiedź na pytanie „jakajakayah? pada w dzisiejszej kaszance wielokrotnie, po raz pierwszy w dziewiątej sekundzie.



czwartek, 8 marca 2012

COVERY-BAJERY: BIG CYC - BO Z DZIEWCZYNAMI

Rozpoczynamy nowy cykl Bonomuzy pod tytułem „COVERY-BAJERY”. Będziemy w nim prezentować przeróbki przebojów bardziej lub mniej znanych, czasem naprawdę bajeranckich, innym razem raczej „bayer-full”. Przy okazji dzisiejszego święta rozpoczynamy piosenką o dziewczynach, niestety w przeróbce raczej mniej udanej. Nie do końca rozumiem po co powstała ta wersja „Bo z dziewczynami”, a tym bardziej dlaczego wziął w tym cyrku udział jej pierwotny wykonawca. Inna sprawa, że ten cover brzmi dobrze tylko we fragmentach, w których Jerzego Połomskiego słychać.

Pisząc o tym szlagierze nie sposób nie przypomnieć jego chyba najbardziej legendarnego wykonania. Zaczyna się od 4 minuty 50 sekundy TEGO LINKA, ale aby zgłębić tajemnice profesjonalnej konferansjerki warto zacząć projekcję nieco wcześniej. Jesteście taaaam? Supeeer!

środa, 7 marca 2012

THE KILLS NA OPENERZE !!!

Na tegorocznym Openerze zagrają autorzy płyty roku 2011 - The Kills. To się nazywa fantastyczna informacja środowym wieczorem! W zeszłym roku mogliście przeczytać tu relację z ich koncertu na Hurricane Festival. I choć świetne utwory Alison i Jamiego wypadły nieco gorzej niż na płytach to nie mogę się doczekać aż usłyszę je na żywo ponownie. Tym bardziej, że w Niemczech grali o 16.45 a na Openerze zapewne wystąpią po zmroku.

FELIETON: ŁABĘDZI ŚPIEW

Nie lubię kupować płyt w wielkich salonach. Lubię o muzyce rozmawiać i boli mnie, gdy widzę, że sprzedawca, którego pytam o daną pozycję, choćby najbardziej mainstreamową patrzy na mnie z miną jakbym pytał o datę i miejsce najbliższego lądowania kosmitów. Kupno płyt w Internecie również aspektu rozmowy o muzyce pozbawia. Pozostaje więc wizyta w coraz mniej licznych małych sklepikach muzycznych.
Jeden z nich znajduje się na pewnym warszawskim placu. Pamiętam, że jest tam od lat, jeszcze w zeszłym stuleciu chadzałem i tam potrafiłem długo dyskutować się i radzić prowadzącego go sprzedawcy na temat danego albumu. Był to pasjonat, szczęśliwy ze swojej pracy. Dziś jego pasja...

poniedziałek, 5 marca 2012

SZAFA GRAJĄCA z okazji reaktywacji: BLUR - COUNTRY HOUSE

W zeszłym tygodniu świat ujrzała niezmiernie wesoła nowina: BLUR wznawia działalność. Przynajmniej na trzy koncerty, których miejmy nadzieję będzie jednak trochę więcej. Na razie wiadomo, że panowie zagrają w Londynie (koncert wyprzedany po kilkudziesięciu minutach) oraz na festiwalach w Danii i Szwecji. Krążą też plotki o nowym albumie studyjnym, nad którym pracuje podobno czwórka z Colchesteru. Marzę o tym aby one się potwierdziły. Na razie zespół ujawnił tylko jedną piosenkę, której możecie posłuchać poniżej. Niestety to za mało aby wyciągać daleko idące wnioski odnośnie przyszłości, tym bardziej, że 2 lata temu wydaniu singla Fool's Day nie towarzyszył żaden ciąg dalszy. Trzymajmy kciuki, by tym razem stało się inaczej.  

Do szafy grającej trafia jednak inna, starsza i moja ulubiona piosenka zespołu Blur. Ta o mieszczuchu, któy postanawia zamieszkać w domku na wsi. Uwielbiam Country House za każdą jego pojedynczą nutkę, a najbardziej chyba za przewijające się w drugim tle refrenów "blow, blow me up I am so sad, I don't know why".

piątek, 2 marca 2012

KASZANA SONGS: 2 UNLIMITED - NO LIMITS

Kilka dni temu zajrzałem do pewnej sieci fast foodów z literką „m” w nazwie. Jako świeży rodzic postanowiłem nabyć pierwszy w życiu zestaw Happy Meal. Najprzyjemniejszą częścią jego zakupu jest podobno wybór zabawki, orzech do zgryzienia był jednak w tym przypadku wyjątkowo twardy. W gablocie stało bowiem 5 pokemonów i szósta, niezidentyfikowana, zielona rzecz. Wyglądała tak:

Wybrałem właśnie ją i ku mojej radości okazało się, że jest to mini-odtwarzacz muzyki na specjalną muzyczną kartę wchodzącą w skład zestawu. Piosenka, która przypadła mi w udziale to prawdziwy kaszankowy klasyk i to właśnie on trafia dziś do najbardziej rozrywkowego działu Bonomuzy. Myślę sobie teraz, że ów sieć kanapek śrubuje wrażliwość i muzyczny gust dzieci na naprawdę wysoki poziom. Doszło też do mnie, że przez przypadek, podczas prezentacji ów gadżetu żonie, No Limits było pierwszą piosenka, którą usłyszał w życiu mój syn. Sorry Phil ;-)

Piosenkę 2 Unlimited zapewne w większości pamiętacie ale jeszcze większe wrażenie robi teledysk do tego przeboju. Szczególne wymiatają szalony dęs wokalistki i kategoryczne machanie palcem jej kolegi. Szacun wzbudza również jego „rap” ze  słowami: „tig dig tigi digi tejk jor tajm” (1:47). Zasiądźcie więc przed odbiornikami, podkręćcie głośność i jaaaazdaaaaaaaaaaa!!! Byle bez limitów.

środa, 29 lutego 2012

STUDNIÓWKA EURO 2012

Za dokładnie 100 dni rozpocznie się EURO 2012. 8 czerwca o tej porze szczęśliwcy będą już wchodzić na Stadion Narodowy, a pozostali tłumnie gromadzić się w strefach kibica, pubach czy mieszkaniach. Dziś chyba po raz pierwszy czuję napięcie podobne do tego towarzyszącego obecności polskiej drużyny na mundialach w Korei i Niemczech oraz EURO 2008. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy ekipa Smudy nie dawała zbytnich powodów do radości, emocji, czy wiary w jej sportowy sukces. Oby dziś stało się coś takiego podczas meczu z Portugalią. Tak czy owak za 100 dni wszyscy na pewno zapomnimy o nienajlepszych dwóch ostatnich latach i licznych obciachach PZPNu tylko jednocząc się w dopingu zwariujemy na punkcie naszej narodowej drużyny. Z okazji „studniówki” Euro 2012 posłuchajcie oficjalnego hymnu Coca Coli na to wydarzenie w wykonaniu mistrzów cygańskiego punka, czyli Gogol Bordello. Jak wam się podoba?

UPDATE godz.20:10: Gogol Bordello wystąpi na tegorocznym Openerze. Tak samo jak Public Enemy, Bloc Party, Janelle Monae i Nosowska. Całkiem miły zestaw. Coprawda zeszłoroczny koncert Gogol Bordello na Hurricane Festival był rozczarowujący, ale mam wielką nadzieję na wielki rewanż ze strony cygańskich punków.

wtorek, 28 lutego 2012

WWW.SZAFAGRAJACA.COM

Czas na odkurzenie szafy grającej. Od dziś, co tydzień będę dodawał do niej piosenkę, która w danej chwili najbardziej szumi mi w głowie. Dodatkowo dostęp do szafy będzie łatwiejszy. Od tej pory za każdym razem, gdy będziecie chcieli posłuchać dobrej muzyki czytając jednocześnie Bonomuzę wystarczy, że wystartujecie szafę umieszczoną z prawej strony ekranu. Jako pierwsza odtworzy się piosenka dodana w danym tygodniu, po czym losowo usłyszycie pozostałe zacne pozycje wgrane do tego wspaniałego muzycznego mebla. Za każdym razem, gdy będziecie mieli ochotę posłuchać szafy bez czytania bloga wejdźcie po prostu na WWW.SZAFAGRAJACA.COM i wciśnijcie ODTWÓRZ WSZYSTKIE na ciemnoszarym pasku.

poniedziałek, 27 lutego 2012

SZAFA GRAJĄCA: FUN - WE ARE YOUNG

Dziś do szafy grającej trafia zespół Fun i singiel We Are Young promujący jego drugi album. Od kilku dni nie mogę uwolnić się od tego kawałka, z jednej strony rzewnego, z drugiej niesamowicie dodającego energii. Aż chce się podpalać świat za namową wokalisty. Bądźmy młodzi mentalnie !!!

piątek, 24 lutego 2012

KASZANA SONGS: MILLENIUM - DAY AFTER DAY

Z tygodniowym opóźnieniem spowodowanym pojawieniem się na świecie małego Bonomuzianina rozpoczynamy dziś drugi sezon Kaszana Songs. Jako, że Chinka Czikulinka zbiegła z internetu na początek zimowego grillowania proponuję kawałek związany z obchodzonym w zeszłym tygodniu świętem różu, murarzy i tynkarzy. Day After Day to piosenka ku pokrzepieniu serc dla wszytskich, którzy 14 lutego rozpamiętywali nieudane związki, smucili się, jedli lody lub prali skarpetki. Zespół Millenium w rytm opszałamiających organów daje tym wszystkim nadzieję na lepsze jutro, tak zwany day after day. Zaprawdę powiadam Wam już za rok śpiewać będziecie „nananana”!

wtorek, 21 lutego 2012

OJCIEC I SYN


Chciałbym przypomnieć dziś najpiękniejszą chyba piosenkę o ojcostwie. Jest smutna i w sumie opowiada o rozstaniu ale mówi też o relacjach wynikających z nieuniknionego konfliktu pokoleń. Od soboty myślę sobie o tym dużo i mam nadzieję, że mój syn nie będzie mógł utożsamiać się z tym z piosenki, że będzie widział we mnie także kumpla i partnera do rozmowy. W ten sposób myśli zapewne większość ojców, którzy kilkanaście lat wczesniej w czasach "buntu i naporu" sami dawali do pieca swoim staruszkom. Ta fantastyczna piosenka Cata Stevensa dla wielu z Was wyda się pewnie totalnym oldschoolem. Nawet jeśli nim jest, to według mnie broni się do dziś.


Fanów najnowszych aranżacji być może bardziej do gustu przypadnie słitaśna wersja i porażający teledysk Strefy Chłopców.

A lubiących Piknik Country w Mrągowie przekona może wersją Janka Gotówki, niekwestiowanego króla gatunku.
Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego najpiekniejsze piosenki o rodzicielstwie są smutne. Wyłamują sie z tego chyba tylko jedynie dziecięce piosenki Naty Kuku i Majki Jeżo.

niedziela, 19 lutego 2012

FILIP !!!

Od dziś mam komu śpiewać kołysanki. Trudno opisać szczęście, które dziś odczuwam. Kochany Filipku – mam nadzieję, że nasza historia potoczy się inaczej niż w tej piosence, że mimo „iż takie jest życie” zapamiętasz z niej tylko słowa o kotkach w kołysce i srebrnej łyżeczce. 18.02.2012 – nie zapomnę tej daty nigdy!

piątek, 17 lutego 2012

KASZANA SONGS: KONKURS NA POCZĄTEK DRUGIEGO SEZONU

Kilkanaście ostatnich dni z temperaturą powietrza w granicach minus 20 stopni sprawiło zapewne, że przełożyliście swoje grille w najodleglejsze czeluści piwnic, komórek i pakamer. Na pyszną grillowaną kaszaneczkę poczekamy jeszcze wszyscy kilkanaście tygodni. Bonomuza czuję się więc w powinności dostarczyć Wam substytut tego frykasu. Drugi sezon cyklu Kaszana Songs uważa się za oficjalnie rozpoczęty. Otwarcie miało nastąpić z przytupem, a uświetnić miała je gwiazda a raczej gwiazdy z Polski. Niestety mimo kilkudniowych poszukiwań na wszelkich dostępnych serwisach z teledyskami upewniłem się, że ów przebój z równie niesamowitym co tekst i muzyka klipem zniknął na dobre. Stało się to na wyraźne życzenie twórców, nie wiem czy to pierwszy skutek podpisania przez Polskę Acta ale bez tej piosenki i teledysku jest w Polsce o wiele smutniej. O jaką piosenkę chodzi? Odgadnięcie tego stanowi właśnie zadanie dzisiejszego konkursu. Podpowiedź a nawet całe rozwiązanie znajdziecie w poniższym rebusie.
 
Odpowiedzi przesyłajcie na bonomuza@gmail.com . Wśród prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy kilka składanek KASZANA SONGS 1. A pierwszą kaszankę sezonu drugiego będziecie więc mogli posmakować  jutro.

poniedziałek, 13 lutego 2012

WHITNEY - WSPOMNIENIE

Planowałem odkurzyć dziś i uruchomić ponownie szafę grającą. 13 lutego wszyscy wspominają jednak Whitney Houston, wspomnę więc i ja. Mam 3 wspomnienia związane z twórczością tej wokalistki:

1) druga klasa podstawówki - dyskoteka szkolna, koszmar nieumiejących tańczyć kaleczniaków stojących pod ścianą przy piosence I Wanna Dance With Somebody. Pozostało jedynie krzyknąć w refrenie "łuł"

2) ósma klasa podstawówki - po akcji strzelania z haclówek do śpiewaków i muzyków Opery Narodowej przez dłuższy czas nasza szkoła miała zakaz wstępu do tego szacownego miejsca. Na dzień dziecka poszliśmy więc do kina na Bodyguarda. Część rodziców byłą oburzona, że niby jak to, Pana Tadeusza czytać a nie na jakieś romansidła chodzić ale skrzydło bardziej liberalne zwyciężyło. Obserwowaliśmy więc jak męski Kevin chroni bezbronną Whitney, która śpiewa mu, że już zawsze będzie kochała. Swoją drogą na tej piosence złamało się wiele karier w programach typu Idol.

3) sierpień 1999 - powrót z wakacji w Chłapowie w dniu pierwszego i jedynego koncertu Whitney Houston w Polsce. Wieści przed koncertem, że artystka jest przerażona niskimi temperaturami w naszym kraju, obawia się zobaczenia w sierpniu białych niedźwiedzi i poważnie rozważa odwołanie występu. Na stacji w Sopocie wraz z kolegą postanowiliśmy upewnić się czy wokalistka przyjechała do Polski. Whitney nie zareagowała jednak ani na wzywanie jej po imieniu ani na nasze brawurowe wykonanie My Love Is Your Love.
Odpoczywaj w spokoju.