wtorek, 30 lipca 2013

OPENER 2013 - DZIEŃ 3

Trzeci dzień Openera 2013 zapowiadał się jako najciekawszy z całego festiwalu. Rozpocząłem go pod główną sceną, na której zaprezentował się „Kaliber 44”. Bardzo podobny koncert odbył się w tym samym miejscu bodajże 6 lat temu, z tymże wtedy miał miejsce pod szyldem Abradab. Muzyka K44 zdecydowanie przetrwała próbę czasu, koncert brzmiał świetnie a główna scena zanotowała chyba rekord frekwencyjny jeśli chodzi o koncerty o godzinie 18. Super było się pobujać przy dźwiękach znanych z liceum, śmiesznie zobaczyć jak ząb czasu nagryzł rówieśników. W oczy rzucał się szczególnie Joka, którego twarz przybrała kształt owalu i który przy swoich dłuższych partiach czerwieniał niczym truskawka w szczycie rozkwitu. Fajny wyglądały winyle MC z logo K44, całość brzmiała naprawdę super, energia koncertu nie pozwalała na bezruch. Po godzinie z repertuarem Kalibra usłyszeliśmy kilka utworów Abradabu a także Nie Rytmiczny Me How Indios Bravos wyśpiewany przez Gutka. 



Koncert trwał 100 minut ale chcąc zobaczyć choć chwilę grających równolegle Palma Violets musiałem uciec pod koniec pod Alterklub Stage. A tam również działo się pięknie. Staram się unikać frazesów ale ze sceny biła prawdziwa młodzieńcza energia. Dawno nie widziałem tak bezkompromisowo zagranego koncertu, pełnego autentycznej euforii z powodu przebywania na scenie. Prostota piosenek Palma Violets na żywo słyszalna była jeszcze bardziej niż na płycie, z tymże w tym przypadku należy to potraktować jako komplement. Świetnego smaczku dodawały wszelkiego rodzaju niestrojenia czy drobne pomyłki, które sprawiały, iż mimo przebywania w plenerze można było poczuć się jak na małym garażowym koncercie. Dokładnie tak wyobrażam sobie The Clash w pierwszych latach działalności. Całość skończyła się szaleństwem pod scena w wykonaniu dwóch członków zespołu, którzy zeskoczyli z niej podczas trwania Brand New Song.



Z wysoko zawieszoną przez Palma Violets poprzeczką w pięknym stylu poradziło sobie Skunk Anansie, które po raz kolejny udowodniło, że na żywo jest  prawdziwą petardą. Będąca idealnym przykładem żywego ADHD Skin jak zwykle dała czadu miotając się po scenie. Fantastycznie brzmiała gitara basowa. Masakrycznie dobrze wypadło Becasue Of You, do teraz na wspomnienie tamtego wykonania przechodzą mnie ciarki. Równie mocno i pięknie wybrzmiały This Is Not A Game oraz Weak.  Jak dotąd był to obok Alt-JNicka Cave’a zdecydowanie najlepszy koncert tegorocznej edycji



Po jego zakończeniu w ramach energetycznego kontrastu pobiegłem posłuchać These New Puritans. Zdążyłem akurat na ulubione Three Thousands. Purytanie grają bardzo mrocznie, czasem wręcz schizofrenicznie, do ich muzyki potrzeba koncentracji i specjalnej fazy. Ja byłem jeszcze nakręcony koncertem Skunk Anansie, stąd pogrzebowy klimat These New Puritans nie do końca zgadzał się z tym co miałem w duszy. W efekcie wiele wspomnień z tej sztuki mi nie pozostało.



Gwiazdą trzeciego wieczoru Openera 2013 była jednym z głównych powodów dlaczego na pierwszy weekend lipca wybrałem Gdynię zamiast belgijskiego Werchtera. Pierwsze co uderzyło mnie podczas tego koncertu to wygląd Josha, którego ząb czasu nadgryzł w ostatnim czasie w tempie Usaina Bolta. Nie umiem jednoznacznie ocenić tego, co QOTSA zaprezentowała piątkowego wieczora na Babich Dołach. Z jednej strony do uszu wpływał kawał świetnej, mocnej, gitarowej muzy, z drugiej chwilami odnosiłem wrażenie, że ich niektóre kawałki nie wytrzymały próby czasu. Po piorunującym początku w postaci m.in. Feel Good Hit Of The Summer i No One Knows po około kwadransie zespół złapał jakby trwającą 20 minut  zadyszkę, podczas której momentami robiło się nudnawo. Na wysokie obroty koncert wrócił wraz z If I Had Tail i kolejnych miażdżącym Little Sister i pięknie bujającym Make It Wit Chu, podczas którego Josh upomniał ochronę o nieprzeszkadzanie ludziom w zabawie. „Hey security guy, this is fuckin’ Queens Of The Stone Age concert, everybody do whatever they want” – piękna sprawa. Przypomniały mi się chwile, gdy kilkanaście lat temu podobne teksty można było usłyszeć ze sceny bardzo często. Dziś to już rzadkość, gdyż wiele zespołów zdaje się nie zauważać publiczności. Amerykanie z QOTSA zdecydowanie do nich nie należą. Czuć było, że openerowy występ jest dla nich dużą radością. W pewnym momencie Josh wypowiedział słowa „Poland, you are number fuckin’ one. There is no one in the world even close”. Ponieważ muzyk słynie z tego, że nie podlizuje się publiczności można chyba uwierzyć w ich szczerość. Świetnie prezentowała się wizualna część koncertu, pełna klimatycznych wizualizacji i filmowych historyjek łącznie z tą najmocniejszą’”samobójczą” przy I Appear Missing. Podsumowując występ piątkowego headlinera – generalnie było nieźle, momentami fantastycznie, nie będę jednak wspominał tego koncertu do końca życia. Swoją drogą zapis całości możecie obejrzeć TU.

W oczekiwaniu na zamykające główną scenę The National załapałem się jeszcze na końcówkę koncertu
Heya w namiocie. Spontaniczne, niemal oryginalne w surowej wersji gitara plus wokal wykonanie
Zazdrości na jego zakończnie było jednym z najfajniejszych momentów festiwalu. Zagrane  chwilę
wcześniej Nie To Nie również kosiło równo z trawą.



Natomiast zamykający piątkowe występy na głównej scenie koncert The National okazał się największym
rozczarowaniem festiwalu. W mojej subiektywnej ocenie był on koszmarnie zły, przez całość jego
trwania miałem wrażenie, że każdy z muzyków gra oddzielną sztukę, z których wszystkie dźwięki razem absolutnie nie łączą się w całość. Boleśnie uderzał w uszy brak na scenie jakiegokolwiek „flow”, jakiejkolwiek chemii i magii, brzmiało to jak marnej jakości bootleg. Myślałem, że mój zły odbiór tego koncertu wynikał ze zmęczenia lub nie najlepszej fazy w danym momencie. Większość znajomych, którzy go widzieli wypowiadali się o nim pozytywnie. Przed zbyt krytyczną oceną  tego występu postanowiłem przypomnieć sobie jego fragmenty na youtubie. I to, co zobaczyłem, chociażby TU irytuje mnie identycznie jak w ów piątkowy wieczór. Na żywo brzmiało to równie źle jak  odtworzone w jakości HD. Może wynikało to z braku zgrania nowego gitarzysty z resztą, może z błędu dźwiękowca, może ze złego dnia chłopaków ale owo półtorej godzinie było najgorszymi podczas Openera 2013. Najlepsze miało jednak dopiero nastąpić...

c.d.n.

sobota, 27 lipca 2013

LAO CHE GRA PŁYTĘ POWSTANIE WARSZAWSKIE

Już za godzinę i 15 minut rozpocznie się w Muzeum Powstania Warszawskiego specjalny okolicznościowy koncert Lao Che. Jeżeli możecie jeszcze dołączyć to gorąco namawiam. A jeśli nie to polecam transmisję w stacji z trzema literkami i dwiema cyframi w nazwie, z których druga lietra to V a druga cyfra to 4. ;-) Start o o 21, relacja na Bonomuzie w przyszłym tygodniu.

poniedziałek, 8 lipca 2013

OPENER 2013 - DZIEŃ 2 czyli pozory mylą

Patrząc na rozpiskę koncertów drugi dzień tegorocznego Openera wydawał mi się najmniej ciekawy. Oprócz Nicka Cave’a w line upie widniało kilka ciekawostek ale żaden z zespołów specjalnie mojej wyobraźni nie rozpalał. Okazało się, że sponsorem 4 lipca 2013 zostało powiedzonko „pozory mylą”.
Kiedy kilka dni temu ogłoszono przeniesienie występu Tame Impala z namiotu na główną scenę myślałem, iż jest to tzw. strzał w stopę i lekka krzywda dla Australijczyków, których klimatyczna muzyka o wiele bardziej pasuje do małego wnętrza niż w plener, zwłaszcza przed zachodem słońca. I to był pierwszy „pozór”, który tego dnia mnie zmylił – przybysze z wyspy kangurów wypadli rewelacyjnie, ich muzyka na żywo nabrała dodatkowej przestrzeni i głębi. To co na płycie Lonersim momentami zdaje się nieco trudne na koncercie robiło niesamowite wrażenie dźwiękowego tunelu zbudowanego z wysokiego wokalu, psychodelicznych klawiszy i gitarowych ścian. Super klimatu dodawała też oprawa wizualna, na którą składały się wyświetlane na wielkim telebimie z tyłu sceny obraz zespołu  przekształcony komputerowo w kolorowy negatyw  przemieszany z animacjami utrzymanymi w podobnej kolorystyce typowej dla lat hipisowskich 70-tych.
Chwilę wcześniej...

sobota, 6 lipca 2013

OPENER 2013 - DZIEŃ 1

Czy to ostatni Heineken Opener Festival? Od kilku tygodni fama chodzi po mieście i głosi, że Heineken wycofuje się ze sponsorowania festiwalu a Mikołaj Ziółkowski sprzedaje Alterart w efekcie czego odbywająca się właśnie dwunasta edycja gdyńskiego festiwalu może być tą ostatnią. Opinie o końcu festiwalu można również usłyszeć w tym roku od wielu miejscowych ale myślę, że spokojnie można tak jak w dowcipie kazać „powiedzieć famie, że jest głupia i vice versa”. Może zmieni się sponsor tytularny, może festiwal zostanie przeniesiony w inne miejsce, może nawet zmieni się organizator ale nie wierzę, że tak mocna i fantastycznie zbudowana marka przestanie istnieć. Dlatego nie zaprzątając sobie specjalnie głowy spekulacjami zapraszam do relacji z tegorocznego Openera.

Jeszcze przed wejściem na lotnisko usłyszałem przy kasach ciekawą konwersację. Dziewczyna tłumaczyła koleżankom, które właśnie dostały książeczki z rozkładem koncertów: „powiem wam co dziś warto zobaczyć, o BLUR  (przeczytane „przez u”), są spoko. Mam zapisane, że są spoko”. Na teren festiwalu wszedłem więc uśmiechnięty od ucha do ucha.

Przed „spoko zespołem”...

poniedziałek, 1 lipca 2013

SKŁADANKA OPENER 2013

Jak co roku Bonomuza przygotowała specjalne muzyczne składanki zawierające utwory, które za kilka dni usłyszymy na Babich Dołach. Możecie jej posłuchać klikając na tytuły poszczególnych piosenek. W tym roku wybór był wyjątkowo, z tracklisty wypadło wiele kawałków, które normalnie byłyby pewniakami. To najlepiej świadczy o tym, że tegoroczny festiwal ma naprawdę mocny skład. Dobrej zabawy i do zobaczenia pod gdyńskimi scenami. 

środa, 26 czerwca 2013

PAULA MCCARTNEY - STADION NARODOWY - 22 VI 2013

Trzy i pół roku temu, w drugim miesiącu istnienia Bonomuzy napisałem, że moimi trzema największymi muzycznymi marzeniami jest zobaczyć na żywo Nirvanę, Beatlesów i Blur. Koncert tych ostatnich udało mi się przeżyć w zeszłym roku ale reszta tej listy wydawała się niemożliwa do spełnienia. Na ogłoszenie koncertu Paula McCartneya zareagowałem lekko sceptycznie, bałem się rozczarowania w postaci odcinania kuponów od dawnej sławy, jak to często bywa w przypadku występów „dinozaurów”.  Z racji drogich biletów i dostępnych wyłącznie miejsc siedzących najpewniej nie poszedłbym w minioną sobotę na Stadion Narodowy, gdyby nie ojciec, który chciał zobaczyć zespół swojej młodości. I muszę przyznać, że była to najlepsza decyzja, jaką podjąłem w tym roku. 22 czerwca 2013 roku dosłownie oniemiałem z wrażenia, niemal trzygodzinny występ McCartneya był fenomenalny a forma i sposób, w jaki ów członek „czwórki z Liverpoolu” zaprezentował na scenie mogłaby być niedoścignionym wzorem dla każdego zespołu na świecie. W uszy najbardziej rzucała się...

wtorek, 18 czerwca 2013

THE NATIONAL - TROUBLE WILL FIND ME

Po pierwszym przesłuchaniu tej płyty pomyślałem, że zgodnie z tytułem kłopoty chyba naprawdę znalazły The National. Ich nowy album nie poruszył mnie i wydał się mniej przebojowy oraz słabszy niż jego fenomenalny poprzednik. Z każdą kolejną projekcją Trouble Will Find Me przekonuję się jednak, że przesadne krytykowanie tej płyty byłoby równie celne co Robert Lewandowski w kadrze narodowej.
W pierwszej części albumu znacznie lepiej wypadają „parzyste” kawałki.  Znajdujące się na drugiej ścieżce Demons to fantastyczna wizytówka zespołu zawierająca w sobie wszystkie charakterystyczne dla niego elementy: tajemniczy, basowo-zachrypnięty wokal śpiewający piękną, smutną melodię, fortepian oraz instrumenty dęte uderzające w niskich rejestrach, plus dodatkowo wibrująco-pulsujące dźwięki gitary wszystko razem tworzące wzniosły i niepowtarzalny klimat. Piosenka...

wtorek, 11 czerwca 2013

SAVAGES - SILENCE YOURSELF

Do słuchania Savages trzeba złapać odpowiednią fazę. Wbrew tytułowi Silence Yourself na pewno nie jest dobrą propozycją na relaks, złapanie luzu czy oddechu. Idealnie sprawdzi się natomiast jako substytut porannej kawy lub mobilizujący przed ważnym zadaniem kopniak. Dawno nie spotkałem tak trafnej nazwy zespołu jak tym przypadku. Debiutancki album Savages jest naprawdę dziki. 
Barwa i maniera głosu wokalistki ma w sobie coś wzbudzającego niepokój. Podobny efekt wywołuje bas przypominający brzmienie Siekiery i brzęcząca niczym namolna osa gitara, grające w otwierającym album Shut Up w tempie bijącego serca antylopy uciekającej przed tygrysem

piątek, 7 czerwca 2013

ROCK-IM-PARK 2013 DO OBEJRZENIA NA ŻYWO

Jeśli znudził was komentarz Szpaka w meczu Mołdawia - Polska, brak Wam muzycznego pomysłu na wieczór lub po prostu chcecie zobaczyć jak prezentują się zespoły na tegorocznym Rock Im Park kliknijcie na TEN LINK. Mimo nienajlepszego tegorocznego składu chciałoby się tam być oglądając ten "live stream". 

czwartek, 6 czerwca 2013

MINI PRZEWODNIK PO DUŻYCH LETNICH FESTIWALACH EUROPEJSKICH A.D. 2013

Sezon dużych letnich festiwali muzycznych staruje już w tym tygodniu wraz z rozpoczęciem w piątek Rock Am Ring oraz Rock im Park. Czas więc najwyższy na mały przewodnik i subiektywny ranking tegorocznych programów, czy jak kto woli line-upów największych europejskich festów.
Wspomniane przed chwilą bliźniacze niemieckie festiwale w tym roku nie porażają składem. Głównymi gwiazdami są The Prodigy, Green Day oraz 30 Seconds To Mars. Towarzyszyć im będą m.in. Papa Roach, Biffy Clyro, Bad Religion, Korn, Limp Bizkit czy Modestep. Przeglądając rozpiskę godzinową i rozważając swoją teoretyczna obecność pod daną sceną wygospodarowałem sporo czasu wolnego, co nie świadczy najlepiej o tegorocznych RiP i RaR. Zwłaszcza po świetnym zestawie zeszłorocznym (RELACJA TU).

Dużo ciekawiej wypada „mniejszy brat” a właściwie bliźniacze rodzeństwo w postaci Hurricane i Southside Festival. Oprócz headlinerów w postaci  Rammsteina, Queens Of The Stone Age i Arctic Monkeys w Scheessel i Neuhausen posłuchać będzie można wracających po przerwie Smashing Pumpkins, porażających sceniczną energią SKA-P,  Irie Revoltes, The Vaccines i FM Belfast, grającego tego lata jedynie 3 koncerty Kasabian, klimatycznych Portishead, Alt-J i The National oraz wielu innych autorów świetnych płyt ostatnich miesięcy jak choćby Peace czy Tame Impala.


Jeszcze lepiej wygląda skład Werchtera, który jeszcze w zeszłym roku ogłosił iż na głównej scenie w lipcu 2013 zaprezentują się Blur, Rammstein, Depeche Mode, Green Day, Kings Of Leon i Editors. A kiedy dołączyć do niej potwierdzonych później Modestep, Nicka Cave’a, Sigur Ros, Stereophonics, Biffy Clyro, Alt-J,  Vampire Weekend, Palma Violets czy Django Django wychodzi na to, że Rock Werchter będzie najciekawszym tegorocznym letnim festiwalem w Europie. Zgrzytam ze złości zębami, że jego termin pokrywa się z Openerem i gdyby nie brak w line-upie belgijskiego festiwalu Queens Of The Stone Age na pewno wybrałbym okolice Brukseli zamiast Gdyni.

Jednocześnie trzeba przyznać, że skład tegorocznego Opener Festival tak dobry jak w tym roku nie był chyba jeszcze nigdy. W moim prywatnym rankingu zajmuje...

środa, 5 czerwca 2013

KOLEJNA ŚWIET(N)A TRÓJCA OPENERA

Planowałem zamieścić dziś na Bonomuzie przewodnik po tegorocznych dużych letnich europejskich festiwalach połączony z subiektywnym rankingiem. Z powodu dzisiejszych openerowych ogłoszeń przekładam to jednak o dzień lub dwa (jeśli jutrzejsze, zamykające listę artystów gdyńskiego festiwalu będą równie dobre jak dzisiejsze). W przewodniko-rankingu napisałem m.in. "Jutro poznamy kompletny skład Openera 2013, mam nadzieję, że dołączy do niego Django Django, Palma Violets i Vampire Weekend." Z radością stwierdzam, że to zdanie jest już w jednej trzeciej nieaktualne. A jeśli jutro okaże się, że spełni się w 100 procentach zwariuję chyba z muzycznego szczęścia.

W każdym razie spośród dzisiejszych ogłoszeń trzy najważniejsze to:

1) Palma Violets, 
o którego debiutanckim albumie mogliście przeczytać pod koniec kwietnia



2) Savages, 
o którego debiucie przeczytacie w przyszłym tygodniu



3) The National,
recenzja nowej płyty którego pojawi się na Bonomuzie w połowie czerwca


niedziela, 2 czerwca 2013

EJ-DŻI-EJ-AJ-EN - SZAFA GRAJĄCA: BLUR - BANK HOLIDAY

Już za miesiąc po raz pierwszy w Polsce zobaczymy koncert BLUR. Za 31 dni będzie już po nim, tak jak dziś jest już po długim weekendzie. W Anglii "długie weekendy" spowodowane wolnymi poniedziałkami występują 6 razy w roku. O tym właśnie opowiada kawałek, który dziś trafia do szafy grającej. Mam nadzieję, że usłyszmy go w Gdyni 3 lipca. Chociaż szanse na to są równie duże, jak na radość z jutrzejszego powrotu do pracy. W każdym razie zamiast krasnoludkowego "hej ho, hej ho, do pracy by się szło" spokojnie zanućcie jutro "now let's back to work EJ DŻI EJ AJ EN" !!!


sobota, 25 maja 2013

MISTRZEM POLSKI JEST LEGIA !!!

Po 7 latach czekania mistrzostwo Polski wraca do Warszawy! Czas najwyższy!


Pamiętam doskonale, kiedy po raz pierwszy z głośników przy Łazienkowskiej 3 zabrzmiał Sen o Warszawie. To był początek rundy wiosennej w 2004 roku, kilkanaście dni po śmierci Czesława Niemena. I choć właśnie wtedy spiker zapowiadając ów utwór i wspominając artystę powiedział, iż nie ma żadnego dowodu ani wspomnienia iż było on kibicem Legii to jego fantastyczna piosenka stała się od wtedy nową "świecką tradycją" na Ł3. Historia następującego po niej "Mistrzem Polski Jest Legia" ma dłuższą historię. Nareszcie będzie można ją śpiewać także w odniesieniu do wyniku sportowego. 
PS. Przewidziałem dzisiejszy wynik meczu Lech-Podbeskidzie i legijne mistrzostwo zacząłem świętować już wczoraj. ;D

czwartek, 23 maja 2013

KONCERT THE XX - TORWAR 14.05

Zeszłoroczny koncert The XX na Openerze przyniósł lekkie rozczarowanie. Przez większość jego trwania myślałem głównie o tym, że angielskie trio to fantastyczna kapela do małej, ciasnej salki a nie plenerowego występu. Marzyłem o ich występie w pomieszczeniu wielkości Hydrozagadki, Proximy czy ewentualnie Stodoły, w których kameralny nastrój, jaki potrafią tworzyć w takim otoczeniu byłby jeszcze bardziej uderzający. Torwar wydawał mi się lekko kontrowersyjnym wyborem, jeśli chodzi o miejsce ich drugiego koncertu w Polsce- rzadko kiedy udaje się go odpowiednio nagłośnić a i nastrój intymności stworzyć w nim równie łatwo co dworcu kolejowym. Hala wypełniła się maksymalnie w 30 procentach więc tym bardziej szkoda, że organizatorzy nie pomyśleli o przeniesieniu tej imprezy do mniejszej sali. To była ostatnia malkontencka myśl, jaka przyszła mi do głowy przed występem Anglików. Potem było już tylko pięknie.



Wielu rzeczy spodziewałem się po tym koncercie ale nie tego, że podczas pierwszego kawałka dudniące, wkręcające się w ciało basy i drżenie podłogi osiągną poziom, jakiego doświadczyłem kilka dni wcześniej podczas koncertu Modestep. Po mocnym wstępie do Try i pierwszych słowach wyśpiewanych przez Romy i Oliviera moje uszy uderzyła czystość i perfekcja dźwięku, jaki rozległ się z głośników. Przez cały koncert świetne nagłośnienie zwracało uwagę równie mocno, co luz z jakim zespół wykonywał swoje utwory oraz czystość wokali, które na żywo są jeszcze głębsze i magiczne niż w nagraniach studyjnych. Pierwszy moment prawdziwej magii nastąpił w...

środa, 22 maja 2013

"MISZCZ" SEKCJI DĘTEJ

Wczoraj było “na smutno”, dziś będzie zupełnie inaczej. Jest tylko jeden punkt wspólny wczorajszego i dzisiejszego posta: „people are strange”. Poznajcie „miszcza” sekcji dętej klikając w play a potem w napis "obejrzyj w youtube". Tylko ostrożnie – ten gość to prawdziwy krejzol, a jego życie to „festa”.



Bo-no-mu-zia-ni-nie, see you w in-ter-ne-cie !!!

wtorek, 21 maja 2013

3 ODSŁONY: THE DOORS

Wczoraj, w wieku 74 lat, zmarł Ray Manzarek. Dzisiejsze wydanie 3 Odsłon poświęcone więc będzie zespołowi The Doors

1. Light My Fire 

W normalnych okolicznościach nigdy nie wybrałbym do trójki kawałków The Doors właśnie tego, chyba najbardziej oklepanego przeboju. W obliczu wczorajszego smutnego wydarzenia nie mogło jej jednak zabraknąć. To chyba najbardziej charakterystyczna melodia, która wyszła spod palców klawiszowca Doorsów. Piękna w swej prostocie i dobitnie pokazująca kunszt muzyka. Tu w wersji koncertowej brzmi ona podwójnie odlotowa.



2. Love Me Two Times

W tej piosence słyszymy z kolei chyba najbardziej fenomenalne wykorzystanie organów Hammonda w historii tego instrumentu. Fragmentu między 1:30 a 1:55 można słuchać w nieskończoność! 



3. People Are Starnge

To zdecydowanie mój ulubiony numer The Doors. Uwielbiam w nim wszystko, od pierwszego do ostatniego dźwięku.




Właśnie doszło do mnie, że Jim Morrison nie żyje już 41, tak więc te wszystkie kawałki mają niemal pół wieku. Tym bardziej niesamowite jest to jak fantastycznie brzmią i jak niepowtarzalny klimat niosą w sobie do dziś!     

środa, 15 maja 2013

ATOMS FOR PEACE - AMOK

Debiutancki album Atoms For Peace, wspólnego projektu Thoma Yorka i Flea, to jedna z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych płyt. Gdyby oceniać moc ego wokalisty Radiohead i byłego basisty Red Hot Chili Peppers na podstawie zawrtości tego krążka zdecydowanie trzeba by oddać koronę i berło temu pierwszemu. Amok to bowiem takie „Radiohead bis”, a śladów funkowego niegdyś RHCP znajdziemy tu tyle co wyszło z dialogu od scenarzysty co to „forsę wziął a potem zaczął pić”, o którym piał swego czasu tata Cugowski. Znaczy się ”zero czyli nic”. Co wcale nie przeszkadza tej płycie być naprawdę dobrą.
Dziewięć umieszczonych tu kawałków przpyprawia o ciepły dreszcz przepływający przez ciało niczym gorąca czekolada wypita na biegunie północnym. Album pochłania słuchacza absolutnie, wciąga w swój bajkowy świat pełen elfów, tajemnic i magii, porywa umysł do krainy, w której nieustannie trwa walka dobra ze złem i w której...

wtorek, 7 maja 2013

KONCERT MODESTEP - BASEN 5.05.2013

Niedzielny koncert Modestep dosłownie zmiażdżył mnie niczym imadło porcelanę. Po jego zakończeniu czułem się naładowany jak po podłączoneniu do turbosprężarki i przeżyciu energetycznego wstrząsu. Właściwie do teraz mentalnie się trzęsę i rytmicznie macham głową. O ile spodziewałem się, że kawałki z Evolution Theory zabrzmią na żywo o wiele pełniej i mocniej to tego, że usłyszę na tym koncercie utwory Prodigy, Rage Against The Machine czy Coldplaya zupełnie nie. Zarówno Smack My Bitch Up, Killing In The Name jak i Paradise zaserwowane zostaly oczywiście we wzmocnionych wersjach z typowymi dla Modestep zgrzytami i sprzężeniami. Od pierwszego do ostatniego dźwieku publiczność reagowała fantastycznie zarówno na owe smaczki, jak i własne nagrania Brytyjczyków. W powietrzu czuć było świetna atmosferę, obie strony koncertu wzajemnie sie nakręcały. Po raz pierwszy znalazłem się na koncercie w klubie Basen i muszę przyznać, że zrobił on na mnie spore wrażenie swoim ciekawym, industrialnym klimatem oraz wyśmienita akustyką. Mimo, że Modestep nie zna raczej pojęcia „piano”, mimo rozsadzającego głośniki czadu, wszystkie dźwięki było słychać selektywnie, za co tym większy „szacun”!

Przy większości numerów podgłoga wibrowała niczym ziemia przy lądowaniu helikoptera...

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

PALMA VIOLETS - 180

Debiutancka płyta Palma Violets to idealna propozycja na czas kiełkującej właśnie wiosny. Jeśli do swoich ulubionych zespołów zaliczacie The Clash pokochacie album 180 od pierwszego przesłuchania. Już w otwierającym go Best Of Friends słyszymy bowiem wokal z manierą rodem wyjętą z gardła Mike’a Jonesa, któremu towarzyszy super klimat garażowego nagrania. Podobnie w Rattlesnake Highway, Johny Bagga’s Donuts czy I Found Love echa utworem żywcem wyjętych z London Calling, słabsze kilkakrotnie od oryginału ale i tak cieszą ucho niezmiernie.

Trudno nazwać nagrania Palma Violets odkrywczymi. Wokal przepuszczony przez efekt, chaotyczna, ledwie przesterowana gitara wzbogacone czasem oldschollowym brzmieniem klawiszy w stylu organów The Doors, łatwe, prosty rytm i wpadające w ucho melodie to połączenie słyszane tysiące razy. W tym przypadku...

czwartek, 18 kwietnia 2013

3 ODSŁONY: COMA

W dzisiejszych trzech odsłonach pora na Comę, po pierwsze z okazji jutrzejszego koncertu w Palladium, po drugie dlatego, iż to w tej chwili jeden z trzech najlepszych zespołów na polskiej scenie.

1) Trujące Rośliny


To mój zdecydowany numer 1 z repertuaru Łodzian. Genialne połączenie melodyjnej, spokojnej zwrotki i mocniejszych fragmentów instrumentalnych. Piosenka składa się jakby z trzech części, ta ostatnia to solówka rodem wyjęta spod palców Slasha. Niesamowity song z niesamowitej Hipertrofii.

2) W Chorym Sadzie



To z kolei chyba najfajniejszy kawałek z ostatniego studyjnego albumu Comy. Ma on podobną konstrukcję do Trujących Roślin, z tymże tu z kolei początkowe brzmienie gitary przywodzi na myśl ballady Lady Pank. To, co najlepsze w tej piosence zaczyna jednak dopiero po 100 sekundach, za każdą projekcją dosłownie czuję jak "diabeł tam chodzi na palcach".

3) Leszek Żukowski



Z czterech studyjnych płyt Comy pomijam w trzech odsłonach tę drugą. Przedstawiciela z debiutu zabraknąć bowiem nie mogło, zwłaszcza tego. Cokolwiek napisać o tym numerze może okazać się niewystarczające. Emocje narastające tu w wokalu Roguckiego porażają mnie niezmiennie.

czwartek, 11 kwietnia 2013

KRÓTKA ROZMOWA ZE ŚNIEGIEM

Podczas wieczornego spaceru z psem spotkałem śnieg. Miał już totalnie spakowane manatki, mówił, że w sumie też już ma dość i udaje się na wyjątkowo zasłużony w tym roku odpoczynek."Jutro już mnie totalnie nie będzie maj frjend from Poland" - powiedział.Z tej okazji posłuchajmy piosenki ze śniegiem w tytule. Partia, którą wygrywa w tym kawału na basie Flea to jeden z najlepszych motywów w historii tego instrumentu, maestria i żywy przykład na to, że sekcja basowa może być jednocześnie melodyczną.


Kończąc krótką pogawędkę przybiłem z białym puchem piątkę i kiedy rozeszliśmy się każdy w swoją stronę śnieg zawołał nagle:


Znacie Ola? A może chcecie go poznać? ;D Najbliższa okazja podczas tegorocznej letniej trasy koncertowej Smokie, który ma coverować samego siebie i prezentować słuchaczom, milionom słuchaczy utwór pod tytułem "Olo, Olo,. who the fuck is Olo".

czwartek, 4 kwietnia 2013

MODESTEP - EVOLUTION THEORY

Słuchając Evolution Theory czasem a nawet bardzo często chce się zakrzyczeć „jazdaaaaaaaaaaaaa”, wykonać kilka siekierek i taniec rudego kojota. Trochę to bowiem wszystko umcy-umcy i bajla-bajla ale ma w sobie fajną moc. To właśnie nią miała zapewne symbolizować okładka z kaszaniastym robotem-transformersem. O ile jednak artysta plastyk nie popisał się przy okazji tej płyty to artyści muzycy zdecydowanie stanęli na wysokości zadania.
Na płycie znajdziemy pełno drapiących w uszy i wkręcających się w mózg elektronicznych brzęczeń i sprzężeń, których apogeum następuje w Bite The Hand brzmiącym w drugiej połowie tak jakby operator młota pneumatycznego trafił na zakopany pod ziemią czołg Rudy 102. Dźwięki na Evolution Theory kojarzą się...

sobota, 30 marca 2013

BIAŁEGO YAYA !!!

Dawno dawno temu, na początku drugiej połowy lat 80-tych kiedy pod choinką leżały już prezenty a na wigilijny stół wjeżdżał właśnie karp dostrzegłem, że czegoś na tym drewnianym meblu brakuje. Dumny ze swojego odkrycia przyniosłem ze swojego pokoju wielkanocnego baranka pouczając resztę słowami "chyba o czymś zapomnieliście". Z błędu wyprowadził mnie dziadek, niewiele chyba z jego tłumaczeń zrozumiałem ale barana schowałem z powrotem do szafy.
Od tamtej chwili minęło niemal 30 lat, podczas których nigdy więcej nie popełniłem tego błędu, natomiast dziś wyglądając przez okno przez chwilę zastanawiałem się jakie bombki założyć w tym roku na choinkę a Filip rozmyślał zapewne co jutrzejszego wieczora przyniesie Mikołaj. Wiadomo - globalne ocieplenie ! Za walkę z nim można nawet Nobla dostać. Skoro więc wszystko stoi na głowie życząc Wam wesołego yaya i pięknego lano-poniedziałkowego bałwana dołączam piosenkę w klimacie. Niech te święta będą naprawdę białe! 


wtorek, 26 marca 2013

TRZY ODSŁONY IKONY: U2


Rozpoczynamy dziś nowy cykl wzorowany na idealnej w swej prostocie krótkiej audycji, która pojawiała się na MTV w czasach, gdy była to jeszcze prawdziwie muzyczna telewizja. Zamiast „sri from łan” nazywać się będzie „3 odsłony ikony” – podobno rymowane nazwy zapamiętuje się lepiej ;-) Raz w tygodniu będziemy przypominać sobie trzy piosenki danego zespołu, który akurat będzie przewracał się po mej głowie. 

Na pierwszy ogień trafia grupa, z repertuaru której trafić by tu mogło przynajmniej 50 kawałków bo przynajmniej tyle wydaje mi się być tymi ulubionymi jeśli chodzi o U2. Wracając z gór po raz pierwszy od dawna sięgnąłem po ich płytę, a konkretnie noworoczny koncert, który Irlandczycy zagrali tuż po północy 1 stycznia 1990 roku. Dokładnie 20 lat temu te nagrania były obok płyty Achtung Baby moim pierwszym kontaktem z dublińskim kwartetem. Po odsłuchaniu tego koncertu po długiej przerwie przypomniało mi się dlaczego U2 jest najważniejszym zespołem mojego życia a jego lider patronem tego bloga. W całości możecie posłuchać go TUTAJ. Polecam zwłaszcza Pride (1:08:00). Abstrahując od politycznego kontekstu tego utworu zagranego kilka tygodni po upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej i słów „Czechslovakia, Poland, East Germany”, które w nim padają w formie wokalno-muzycznej, w jakiej ten zespół był wtedy ten utwór porażał, do dziś to wykonanie zapiera mi dech.  

Do dzisiejszej trójki wybrałem jednak piosenki, których nie w radio nie uświadczycie. Mam nadzieję, że zachęcą was one do bardziej wnikliwego poznania twórczości U2:

1)      God Part 2 



Pierwszą dekadę działalności zespołu reprezentuje kontynuacja piosenki Johna Lennona z hipnotyzującą linią basu i Bono wchodzącym na niedostępne dziś dla niego rejestry. Absolutna moc rock’n’rolla.

2)      Daddy’s Gonna Pay For Your Crashed Car 



Oddałbym naprawdę wiele aby móc zobaczyć na żywo koncert z trasy ZOO TV. Bono i spółka osiągnęli wtedy absolutne i nigdy nie powtórzone apogeum formy. Znam wielu fanów U2, którzy tej piosenki szczerze nie znoszą. Dla mnie jest majstersztykiem, który wyprzedził o kilka lat to, co później wydarzyło się w muzyce.

3)      Kite 




Pomijając jej muzyczne piękno to dla mnie najpiękniejszy i najważniejszy tekst, który wyszedł spod pióra Bono w XXI wieku. Stojąc pod koniec lipca 2001 roku w pierwszym rzędzie wiedeńskiego Staadthalle z polską flagą z napisem Poland loves U2 miałem wrażenie, że Bono śpiewa ją specjalnie dla mnie. 

A jaka byałby Wasz „jutowa trójka”?

środa, 13 marca 2013

MIKOŁAJ JASKINA NA OPENERZE !!!

W połowie zeszłorocznego listopada byłem niemal pewny, że w pierwszy weekend lipca 2013 po 8 latach z rzędu nie pojawię się w Gdyni tylko w zamian pojadę do Belgii na Rock Werchter Festival. Jeszcze przed Mikołajkami podano, iż wystąpią tam m.in.: Rammstein, Blur, Depeche Mode, Kings Of Leon, Editors i Green Day. Tymczasem z każdym tygodniem A.D.13 utwierdzam się w przekonaniu, że na 8 kolejnych Openerach jednak się nie zatrzymam. Tegoroczny Opek to w tej chwili murowany faworyt do zdobycia nagrody za najlepszy line up 2013. Dziś do zespołów, które zaprezentują się na Babich Dołach dołączył Nick Cave. Cieszy mnie to tym bardziej, że od kilku tygodni przyciągałem tego przybysza z Australii myślami umieszczając go na podium tegorocznych koncertowych priorytetów. Mam nadzieję, że organizatorom nie przyjdzie do głowy ustawić tego koncertu na godzinę 20 i Mikołaj Jaskinia zamknie główną scenę drugiego festiwalu. Jeśli tak się stanie to może być najpiękniejszy koncert Openera 2013.


niedziela, 24 lutego 2013

86

Tak się jakoś mi w życiu układa, że daty wesołe zbiegają się lub blisko sąsiadują z tymi smutnymi. Trzy dni po pierwszych urodzinach mojego synka zmarł mój ukochany Dziadek. Przez głowę przebiega mi od tego czasu tysiące wspomnień i pięknych obrazów ze wspólnie spędzonych chwil. Dziadek na zawsze pozostanie dla mnie wzorem odwagi, wierności, zaradności i umiejętności dążenia do wyznaczonego celu. Zawdzięczam temu człowiekowi ogromnie więcej niż mogłyby wyrazić jakiekolwiek słowa. Chciałbym tym postem złożyć mu hołd obrazując muzycznie trzy żywe wspomnienia Edmunda Adamczyka.



Dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim w obwodzie „Waligóra”, uczestniczył m.in. w walkach o Mennicę. Z roku na rok słuchałem jego opowieści z tamtych czasów z coraz bardziej zapartym tchem. Kiedy pomyślę sobie i porównam, co ja robiłem w wieku 18 lat, doceniam to co mam po tysiąckroć. 



Dziadek uwielbiał westerny, zarówno jeszcze przed wojną jako mały dzieciak jak i pod koniec swoich dni. 



Nigdy nie zapomnę tego jak Dziadek kochał Babcię, tego jak patrzyli na siebie po niemal 60 latach wspólnego życia…

Dziękuję za wszystko, nigdy Cię nie zapomnę!

poniedziałek, 18 lutego 2013

1

Dziś pierwsze urodziny Filipka. W ramach obchodów tego święta na Bonomuzie co roku będę wrzucał tu ulubione piosenki pana jubilata. Z racji jego wieku w chwili obecnej zdecydowanie preferuje kołysanki. W ciągu ostatnich 365 dni poznałem ich kilkadziesiąt, niektóre naprawdę zaskoczyły mnie swoją złożonością, mądrością i pięknem. Wśród nich absolutnym numerem 1 jest utwór Seweryna Krajewskiego do słów Agnieszki Osieckiej pod tytułem Kołysanka Dla Okruszka. Możecie posłuchać jej klikając na TEN LINK.

Królu mój, ty śpij, ty śpij a ja...
Królu mój, nie będę dzisiaj spał
Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,
Kiedyś tam, kiedyś tam...
 
Ale dziś jesteś mały jak okruszek, który los rzucił nam...

Życzę Ci Filipku, żebyś w życiu był chociaż w połowie tak szczęśliwy jak Twoi rodzice od czasu, gdy pojawiłeś się na świecie.

czwartek, 14 lutego 2013

BONOMUZA WYPRZEDZA ALTERART ;-)

Jiiiiiiiiiiiii chaaaaaaaaaaaaaa !!! Z radością informuję, że Bonomuza jako pierwsza poinformowała wczorja, że na Openerze 2013 wystąpi zespół ALT-J. Dziś, 24 godziny po naszym ogłoszeniu, przed chwilą poinformował o tym organizator festiwalu. Mam nadzieję, że to zachęci Was do jeszcze częstszego zaglądania na tą stronę. Dzisiejsze ogłoszenie to naprawdę ogromna radość, koncert na pewno będzie niezapomniany. Zapraszam na jego "przedsmak".    



Dodatkowo potwierdzono dziś gdyńskie koncerty Modest Mouse, Editors i Skunk Anansie, które de facti ogłosiło się wczoraj samodzielnie. Zapowiada się najlepszy Opener w historii!

środa, 13 lutego 2013

A NA OPENERZE ZAGRAJĄ...

Jutro poznamy kolejnych wykonawców, którzy na początku lipca pojawią się na Openerze. Od kilku dni mam mocne przeczucia w związku z nadchodzącym ogłaszaniem. Obstawiam, że za 24 godziny dowiemy się, że do grona artystów odwiedzających tego lata Gdynię dołączą m.in.:

Django Django



oraz ALT-J


Jeżeli moje przewidywania się spełnią bez wątpienia będzie to najciekawsza edycja tego festiwalu w jego 12-letniej historii. Trzymam więc kciuki słuchając dwóch fenomenalnych debiutanckich płyt obu zespołów.

wtorek, 12 lutego 2013

SPOTIFY WRESZCIE W POLSCE !!!

Od kilkunastu działa w Polsce serwis Spotify. Lata blokowania jego działania spowodowane problemami z prawem autorskim przeszły właśnie na szczęście w niepamięć. To naprawdę super wiadomość dla wszystkich lubiących dzielić się muzyką. Polecam korzystanie z serwisu i wzajemną wymianę muzycznych fascynacji.