Jak co roku na początku stycznia podsumowujemy muzyczny rok za pomocą składanki. W playliście za A.D.2015 znalazło się 21 numerów, których możecie posłuchać klikając na ich tytuły.
Bezapelacyjna piosenka roku, z ogromnymi szansami na pieśń
dekady.
Jedno z największych tegorocznych pozytywnych muzycznych
zaskoczeń. Kolejny dowód na muzyczny geniusz brytyjskiego kwartetu.
Sposób w jaki tenprzebojowy numer rośnie z każdą sekundą bez
wątpienia przyspieszy również „beat of your heart”
Najlepszy fragment najlepszej płyty roku 2015.
To właśnie ten kawałek ostatecznie odpowiada na pytanie czy
zespół BLUR nadal ma coś do powiedzenia. Załóżcie słuchawki by dostrzec w nim
dużo więcej niż rzewną balladę.
Delikatny klon Stana z reprtuaru Eminema ma w sobie dziwną,
hipnotyzującą moc. Wokalna ekspresja na 120%.
Najlepsze w tym numerze dzieje się w ostatniej,
instrumentalnej minucie.
Poznałem ten zespół podczas tegorocznego Orange Warsaw
Festival. Żałuję, że tak późno.
Szczepionki na tegorocznej płycie postanowiły zdecydowanie
zwolnić. W tym kawałku jeszcze się bronią, całość jednak niestety rozczarowuje.
Odkrycie ostatnich tygodni zeszłego roku, mega smakowity
numer zwrotką nawiązujących do najlepszych czasów grunge.
Można nie lubić scenicznego wizerunku tego pana ale
umiejętności pisania klimatycznych numerów nie odmówi mu nawet oburzone stado
moherów.
"Ona jest przy mnie blisko, na balet przyszedł czas, tańczymy w rytmie disco, super imprezka, lans". Moja prywatna nominacja za najbardziej przyczynowo-skutkowy tekst roku ;-) Absolutny hit smażalni,
dancingów i muzycznych gal.
Ostatni zespół, który poznałem w roku 2015. Oby jak
najwięcej takich także w 2016.
Powrót w świetnym stylu okraszony bardzo przeciętnym
niestety koncertem na OWF.
Mniej znana ale znacznie bardziej interesująca propozycja
Dzieci Zimnej Wojny niż katowane tego lata First.
Nie rozumiem fenomenu i wzniety tą grupą ale przyznaję, że
ten kawałek kręci mnie niczym Oskanę nauka i takie takie.
Zwrot, którego dokonali w tym roku Mumfordzi uważam za ślepą
uliczkę. Aczkolwiek pierwszy promujący płytę singiel jest zacny.
Wierzę w powrót OASIS na scene w 2016 roku, tymczasem solowe
kawałki Noela takie jak ten pozwalają poczuć, iż ten zespół nadal tworzy.
Jest coś magicznego w tym kawałku, za każdym razem, gdy go
słyszę przed oczami płynie mi projekcja fantastycznych nastoletnich czasów z
ostatniej dekady minionego wieku.
Yo yo to raczej nie mój klimat ale ten numer to naprawdę
fajna krótka relacja z podróży warszawskim metrem. Szacun za tekst!
Fantastycznie przearanżowany jeden z największych hitów
PLACEBO to zdecydowanie najjaśniejszy punkt ich tegorocznego wydawnictwa
Unplugged.