wtorek, 30 sierpnia 2011

STO LAT KASIU !!!


O zespole Hey można by pisać godzinami, niemal każda jego piosenka wywołuje setki wspomnień. Długo zastanawiałem się, którą wybrać w dniu 40-tych urodzin Kasi Nosowskiej. Ostatecznie padło na kawałek otwierający trzecią i najlepszą chyba płytę tej szczecińskiej grupy. Droga Kasiu: dziękując Ci za dotychczasowe muzyczne cuda życzę dużo szczęścia i radości a także tego, aby twórcza, choćby wczesna jesień nigdy nie nadeszła! O co po ostatniej płycie i koncertowej formie jubilatki i zespołu w poprzednim roku jestem spokojny!

niedziela, 28 sierpnia 2011

KASZANA FESTIWAL: LOLITA - JOLIE GARCON

Czwarty dzień Kaszana Festiwal upłynie pod znakiem gorzko-słodkim. Dziś przyszedł czas na piosenkę o niespełnionej miłości ale również o pozytywnych aspektach, które z takiej sytuacji mogą wyniknąć. A także o tym jak cenne jest wszytsko co ma związek z celebrytami. Utwór Jolie Garcon ma bowiem podłoże osobiste i jest oparty na faktach. Początkująca wokalistka Lolita na jednej z imprez poznała swoją wielką idolkę, Angeline Jolie. Panie od razu złapały wspólny język, rozmawiało im się na tyle dobrze, że Angelina kazała nawet iść spać Bradowi Pitowi po to tylko aby moć przegadać z Lolitą całą noc. Niedoświadczona, młoda wokalistka narobiła sobie nadzieji i z marszu się zakochała. Jej podejrzenia o lesbijskich skłonnościach aktorki zostały jednak brutalnie zweryfikowane już nastepnego dnia, gdy Lolita podczas wspólnego spaceru po zagajniku próbowała pocałować Angelinę. Ta zaczęła się wyrywać, krzycząc „bejbe, forgiet yt, aj low Bred”. Lolita nie ustępowała, a w efekcie szamotaniny i ucieczki straciła swoją ulubioną i najsłynniejszą, czerwoną garsonkę (zdjęcie obok). Miłosne rozczarowanie wokalistki szybko ustąpiło, gdy okazało się, że za tą garsonkę na jednej z aukcji w Londynie może zarobić grubo ponad milion funtów. Tym samym Lolita stała się bogata, kupiła jacht z kapitanem, a całą historię wspomina w swoim największym przeboju, nie dając Angelinie szans na dalszą znajomość:

Żuli garsą, e mła, le dipa, orewła czyli “Garsonka Jolie jest teraz moja, żegnaj dupo”.


czwartek, 25 sierpnia 2011

DLA FANÓW SPARTAKA !!!

Wszystkim sowieckim fanom Bonomuza życzy miłych wakacji w przerwie od eurpoejskich pucharów!

Legiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Warszawaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

środa, 24 sierpnia 2011

PIOTR ROGUCKI - LOKI - WIZJA DŹWIĘKU

Nie słyszę większych różnic pomiędzy solową płyta wokalisty COMY a twórczością jego macierzystej grupy. Loki – Wizja Dźwięku spokojnie mogła by zostać wydana jako kolejny longplay Łodzian. Znacznie ważniejsza od szyldu jest jednak zawartość krążka - świetna. Pełno tu fantastycznych, ciekawych kompozycji, zróżnicowanych ale bardzo spójnych i dopracowanych w najmniejszym elemencie. Bywa ostro, zarówno w wersji muzycznej (najlepsze na płycie Wielkie K.) jak i lirycznej (Witaminki opowiadające o tym co bohater piosenki lubi w sytuacjach tet-a-tet). Większość utworów dotyka raczej smutnych i poważnych problemów, m.in.: morderstwa (Ruda Wstążka, Szwajcarski Nóż), samobójstwa (Piegi w Locie), depresji czy frustracji (Wizja Dźwięku, Nie Bielsko), itp. Kontrastuje z nimi Sopot, genialnie prześmiewczo opisujący marzenia początkującego zespołu i podający najprostszą receptę na sukces. Pozytywnie jest też w ...

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

KASZANA FESTIWAL: SYLWIA GRZESZCZAK - MAŁE RZECZY

W trzeciej odsłonie I KASZANA FESTIWAL nadszedł czas na wykonawcę z Polski. Gwiazda naszej kaszaniastej sceny jest tegolata wyjatkowo „zarobiona” i z tego powodu nie znalazła czasu na udzielenie wywiadu dla Bonomuzy. Udało nam się natomiast uzyskać eksluzywny rękopis najnowszego przeboju Sylwi wraz ze specjalną dedykacją dla czytelników. Ten łakomy kąsek będzie jedną z nagród podczas zamykającego festiwal głosowania. Na razie możecie nabrać smaka oglądając jego skan.

Rękopis jest mocno zaskakujący i wynika z niego, iż piosenka „Małe Rzeczy” ma zupełnie inny wydźwięk niż się powszechnie wydaje. Liryka nie dotyczy bowiem jedynie szczęścia i namawiania do radości mysi nie tylko z rozmiaru XXL. To bardziej przestroga jak dane napoje i potrawy wpływają na układ moczowy. Sylwia poleca kawę i zdecydowanie, pozwalając sobie nawet na wulgaryzm, odradza szczaw, który w jej stronach rodzinnych nazywa się ściawiem. Tekst nie jest też pozbawiony kontekstu politycznego, Sylwia wspomina w nim bowiem czasy rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy sytuację w Nowym Jorku porównywano do tej w kraju tygrysa Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Estonii. Lejdis en dżentelmen, przed Wami Sylwia Grzeszczak !!!

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

KASZANA FESTIWAL: PITBULL - GIVE ME EVERYTHING


Druga odsłona Kaszana Festiwal 2011 powinna przypaść do gustu wszystkim miłośnikom czworonogów, w szczególności tych merdającym ogonem. Na scenie pojawi się bowiem sam Pitbull. Jak świat długi i szeroki, od pińczowskiej dyskoteki w remizie do najbardziej lanserskich klubów w Niu Jork tego lata wszyscy, bez wyjątku krzyczą „hej, daj mi bejbe wszystko dziś”. Mało kto jednak wie, iż słowa tego fantastycznego przeboju inspirowane są wierszem naszego, polskiego Polaka, Aleksandra Fredry. Nie wierzycie? Przeczytajcie ekskluzywny wywiad z Pitbullem, który udało mi się przeprowadzić tuż po wczorajszym występie na Kaszana Festiwal.

- Czy twój najnowszy smeszing hit inspirowany jest wierszem Aleksandra Fredry „Osiołkowi w żłoby dano”?
- Hau, haó, hał! (Tak, tak, Endrju był spoko ziomem, znał się chłop na życiu)
- A więc jak to wygląda u ciebie? Owies czy siano?
- Woof, łóf, łuf! (Trudny wybór, trudna zgoda, chwycę siano, owsa szkoda, chwycę owies, żal mi siana i tak stoję aż do rana.)
- Fama na mieście mówi, że choć chwalisz się, iż z twoim statusem można mieć zarówno siano jak i laski to nie rozumiesz słów, które używasz. Dlaczego nazywasz dziewczyny owsem?
- Wrrrrrrrr (Powiedz tej famie, że jest szmata i vice versa)

W tym momencie Pitbull przestał machać ogonem i wyszczerzył kły, pokazując niczym w teledysku „wielkie joł”. Tym sposobem pełen treści wywiad dobiegł końca. Bez słowa uprzedzenia wokalista wyszedł z sali konferencyjnej. Przez ścianę usłyszałem tylko, że „grubnął kogoś sexy mówiąc hey, give me everything tonight!”.

PS. Jeżeli zastanawiacie się w jaki sposób udało mi się dogadać z samym Pitbullem, albo wątpicie, że taka rozmowa w ogóle mogła mieć miejsce to odpowiedź i dowód znajdziecie poniżej.

czwartek, 11 sierpnia 2011

THE SOUNDS - SOMETHING TO DIE FOR

Jeżeli latem czasami macie ochotę na posłuchanie dźwięku gitar a jednocześnie ogarnia was chęć na małe umpa-umpa to najnowsza propozycja The Sounds powinna okazać się salomonowym rozwiązaniem tego rozdwojenia jaźni. Trudno zdefiniować muzykę prezentowaną przez ten szwedzki zespół na Something To Die For. Momentami brzmi ona jak hity rodem z Radio Eska, pełne elektronicznego beatu, elektronicznych zagrywek w stylu Papa Dance, by po chwili przejść w oryginalnie przebojowy numer, inteligentny pop spod znaku Yeasayer, czasem z elementami rockowej gitary. Jeśli ten opis zniechęcił was do dalszego czytania lub słuchania Szwedów to dodam, że ta mieszanka ma w sobie coś sprawiającego, iż chce się dotrwac do końca płyty. Wszystkie wyżej wymienione elementy łączą się idealnie w kawałku tytułowym, rozpoczynającym się elektronicznym, brzęczącym pochodem i przechodzącym w gitarowy, wpadający w ucho już po pierwszym przesłuchaniu refrenem i kończącym się syntezatorkiem, którego nie powstydziło by się Kombi „rozmawiającym” z elektrycznym wiosłem. Równie dobrze jest w świetnym melodyjno-gitarowym The No No Song podobnym do....

niedziela, 7 sierpnia 2011

KASZANA FESTIWAL: SAK NOEL - LOCA PEOPLE


Pierwszy Kaszana Festiwal otwiera Sak Noel ze swoim miażdżącym hitem Loca People. Przed projekcją ostrzegam, że jest to numer tylko i wyłącznie dla zaawansowanych a do jego słuchania trzeba koniecznie odpowiednio przygotować się mentalnie i fizycznie.
Przy okazji startu naszego festiwalu udało mi się przeprowadzić krótki wywiad z owym hiszpańskim artystą.

- Skąd pomysł na ten kontrowersyjny tytuł piosenki?
- Kiedy przybyłem do Hiszpanii i zobaczyłem tych imprezujących ludzi pomyślałem sobie  ŁOTAFAK.
- Niesamowite. Długo nad tym myslałeś?
- Cały dzień. Całą noc.
- Czy po tym czasie nie żal było ci opuszczać ten piękny kraj?
- Nie mogłem uwierzyć, że wyjeżdżam, więc zadzwoniłem do kumpla Johnego
- I co mu powiedziałeś?
- Ludzie są niesamowicie szaleni
- Głębokie. Dzwoniłeś z miejscowej komórki? Roaming jest jednak bardzo drogi.
 - ŁOTAFAK
 - Rozumiem. W teledysku razem z kolegą oraz mnóstwem innych ludzi, w różnym wieku, przez jakiś czas kręcisz paluszkiem. Co miałeś na myśli pokazując ten gest? Czy chodziło o to, że w Barcelonie nie mogłeś kupić bąka dla swojego siostrzeńca?
- Niech żyje muzyka! Niech żyje noc! Niech żyją didżeje. ŁOTAFAK!

W tym momencie wywiad został przerwany ponieważ do pomieszczenia wtargnął tłum festiwalowiczów chcących prosić ssaka Noela o autograf. I ja też tam byłem i palcem kręciłem. A co mi tam. ŁOTAFAK – znaczy się.

STARTUJE PIERWSZY KASZANA FESTIWAL

Pierwszy KASZANA FESTIWAL czas zacząć! Przez najbliższe 7 weekendów na „scenie” Bonomuzy pojawiać się będą kolejni uczestnicy tego „święta muzyki” rywalizując zawzięcie o tytuł Kaszanki Lata 2011. Zwycięzcę wybiorą czytelnicy Bonomuzy a stawka jest nie byle jaka: piosenka, która najbardziej „przypadnie Wam do gustu” otworzy składankę KASZANA SONGS, której premiera nastąpi 21 września, czyli ostatniego dnia lata. Dodatkowo autor ów pięsni otrzyma 5 kilo polskiej, smakowitej, ekologicznej kaszaneczki. W czasie festiwalu nie zabraknie oczywiście eksluzywnych wywiadów z artystami czy analizy piosenek-kandydatek zarówno pod względem tekstowym jak i muzycznym.
Pierwszy konkursowy utwór już dziś wieczorem! Giet riedy tu bałns!

czwartek, 4 sierpnia 2011

THE KILLS - BLOOD PRESSURES

Czwarta płyta duetu The Kills kosi równo z trawą a tytułowe ciśnienie krwi reguluje na poziomie idealnym. Zasłuchuję się Blood Pressures od kilku tygodni i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Nie ma tu nawet zbędnej sekundy. Choć poszczególne kawałki różnią się stylistycznie podczas projekcji ma sie wrażenie całkowitej spójności, każda kolejna piosenka wynika z poprzedniej i zaostrza apetyt na kolejną. Otwierające album Future Starts Slow spokojnie wprowadza w klimat muzyki Alison Mosshart i Jamiego Hince’a prostym rytmem perkusji, dwuosobowym śpiewem unisono, drżącym brzmieniem gitary i charakterystycznym, kontrolowanym przesterowaniem brzmiącym tak, jakby realizator przysnął i za mocno podkręcił gałki. I jeśli ktoś oprze się urokowi tego numeru to przy drugim Satelite powinien już odlecieć dalej niż tytułowy kosmiczny statek czy bohater piosenki podgrzewający srebrną łyżeczkę. Jestem absolutnie zafascynowany tym kawałkiem, jego melodią, klimatem, brzmieniem, itp. Polecam projekcję przez słuchawki. W dalszej części płyty jest równie dobrze. W Heart Is A Beating Drum słyszymy...

wtorek, 2 sierpnia 2011

ŁUKASZ ROSTKOWSKI - WARSAW - ZROZUMIEĆ POLSKĘ

Warsaw – Zrozumieć Polskę autorstwa Łukasza Rostkowskiego to kolejna płyta wydana przez Muzeum Powstania Warszawskiego. I o ile szanuję zarówno wcześniejsze wydawnictwa muzeum jak i dotychczasową twórczość L.U.C.a to ta propozycja jest delikatnie mówiąc mało udana.

Jedynym wartościowym elementem tego wydawnictwa są pełne barwnych, często przerażających historii wypowiedzi powstańców zaczerpnięte z archiwum historii mówionej. Pomysł na płyte był taki aby zilustrować te wypowiedzi muzyką. Niestety nagrany podkład tylko przeszkadza w odbiorze, nie jest ani ciekawy ani adekwatny. Bo czy wesołe dźwięki harmonii albo trąbki z tłumikiem znajnej choćby z bajki Reksio na pewno pasują do historii o wgnieceniu człowieka w ziemię przez czołg, zjadaniu psa, obcinaniu nogi czy identyfikacji zwłok?

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

67. ROCZNICA WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - GODZINA W.

Dziś 67. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Z tego powodu kontynuujemy rozpoczętą w zeszłym roku tradycję umieszczania tego dnia kolejnych utworów z płyty zespołu Lao Che nawiązującej do wydarzeń z 1944 roku. Dziś czas na numer 2, Godzinę W, dla mnie jednej z najbardziej porażających piosenek na albumie Powstanie Warszawskie. Zawsze tego dnia myślę o młodych ludziach, którzy gotowi byli nie walczyć o wyzwolenie swego miasta nie zważając na koszmarną dysproporcję sił i grożące konsekwencje. Posłuchajcie pieśni o Godzinie W, która wybuchła 67 lat, 3 godziny i 15 minut temu i przenieście się myślami na chwilę do okupowanej Warszawy.

piątek, 29 lipca 2011

KASZANA SONG: STROMAE - ALORS ON DANSE

Wyjątkowo kapryśne lato mamy w tym roku, normalnie trudno gryla rozpalić. Z tego powodu wracamy po krótkiej przerwie do naszego „kaszaniastego” cyklu. I to wracamy z pełną pompą. Juz za tydzień rozpocznię się I KASZANA FESTIVAL, podczas którego czytelnicy Bonomuzy wybiorą shit lata 2011. Szczegóły wkrótce. Na razie proponuję mojego zeszłorocznego, absolutnego faworyta w tej kategorii. Stromae wygrał konkurencję „the best kaszana of 2010” definitywnie zostawiając konkurencję daleko w tyle. Bo nie da się ukryć, że jest w tym kawałku coś hipnotyzującego. I to właśnie przy jego skoczno-piszczących dźwiękach byłem świadkiem jednego z bardziej oryginalnych podrywów w życiu. Podczas, gdy Stromae zapodawał z głośników swój hit pewien dżentelmen w spodnaich z trzema paskami podszedł do siedzących przy stoliku dwóch dziewczyn i „zagadał” ruszając rytmicznie rąsią: “ja to lubię, jak tak po francusku napie***lają”. Ja też lubie, a wy?

poniedziałek, 25 lipca 2011

JAROCIN FESTIWAL 2011

Panie Premierze, słyszy mnie pan? Kamil, lat 32. ;-D W zeszły piątek chciałem bardzo zdążyć chociaż na część godzinnego koncertu zespołu RUTA, który zaczynał się w Jarocinie o 17.40. Niestety nawet mapa google nie uwzględnia tego bajzlu, który dzieje się na polskich drogach. W efekcie RUTY posłuchałem tylko z płyty a dodatkowo nie zdążyłem do Sopotu, a raczej na Sopot, czyli kawałek Roguckiego, który bardzo chciałem usłyszeć na żywo. Tym sposobem tegoroczny Jarocin Festiwal rozpocząłem koncertem Roguckiego, a właściwie jego drugą częścią. Pierwszym co uderzyło mnie ze sceny to widok nowego image wokalisty Comy. Spodnie w kancik, elegancka biała koszula zapięta pod szyją, modne „okulary kujona”. Aż chciało się zanucić „dla mnie masz stajla”. Wokalnie koncert wypadł fajnie, czysto, z energią i zróżnocowaną ekspresją. Przez większość występu wokalista trzymał w ryzach swoją „pojechaność”. Dopiero na bisach zaczął mechanicznie wycierać twarz koszulką ze swoją podobizną,oznajmiać „nieoczekiwany sukces” i deklamować w nieco przesadzony sposób.
Podczas większości koncertu Farben Lehre zajmowałem się rozbijaniem namiotu. Grupa Wojtka Wojdy idealnie pasowała do tej imprezy i we fragmencie, który słyszałem zaprezentowała na scenie prawdziwe greatest hits.
Główną gwiazdą pierwszego dnia była Apocalyptyca.

sobota, 23 lipca 2011

AMY WINEHOUSE NIE ŻYJE

Przed chwilą przeczytałem tą smutną informację na pasku oglądając sportowe. Za tydzień ta artystka miała po raz pierwszy wystąpić w Polsce. Gdy jakiś czas temu odwołano ten występ z powodu złego stanu zdrowia Amy chyba nikt nie spodziewał się, że kłopot jest tak poważny. O jej problemach z narkotykami i alkoholem mówiło sie od dawna, ale myślę, że mało kto myślał, że może to doprowadzic do tak smutnego końca. Niestety Amy dołączyła dziś do Jani Joplin i Kurta Cobaina, któzy również odeszli w wieku 27 lat.

czwartek, 14 lipca 2011

OPENER 2011 - DZIEŃ 4

Ostatni dzień festiwalu rozpoczĄłem od koncertu These New Puritans. Zaraz po zobaczeniu godzinowej rozpiski było oczywiste, że wystawianie tego zespołu przed zmrokiem jest trzecią obok The National i Primusa czasową porażką tegorocznego Openera. Muzyka Purytan jest bowiem mroczna i groźna i kojarzy się ze wszystkim tylko nie ze świecącym słońcem. Niesamowite wrażenie robią dwa puzony operujące na najniższych rejestrach, dwa ksylofony i łańcuch jako jeden z instrumentów perkusyjnych. Całość uzupełnia mocno przesterowany bas i dziwny, czasem wręcz rapowany wokal. W efekcie otrzymaliśmy muzykę jakby z innej, mrocznej bajki. Słyszałem po tym koncercie sporo narzekań, głównie na wokalistę. Mi ten występ bardzo przypadł do gustu i mogę tylko żałować, że nie odbył się o bardziej odpowiedniej porze...

poniedziałek, 11 lipca 2011

OPENER 2011 - DZIEŃ 3

The Asteroids Galaxy Tour, które jako pierwsze zobaczyłem trzeciego dnia festiwalu, zaprezentowało się na Openerze jeszcze lepiej niż podczas Hurricane Festival. To idealny zespół na tego typu imprezy, prezentujący inteligentny, bujający pop, który dzięki barwie głosu wokalistki brzmi czasem jak muzyka sprzed lat. Na zupełnie innym muzycznym biegunie znajduje się repertuar grupy Primus. Nie przepadam za gitarowymi popisami, które nazywam „calaneticsem na gryfie” ale to co Les Claypool wyczynia ze swoją basówką jest po prostu kosmiczne. Niesamowite jest, że ten człowiek komponując słyszy melodie na najniższych rejestrach a dźwięk wydawany z jego gitary brzmi tak, jakby struny były ledwo naciągnięte. Podczas koncertu Primusa...

piątek, 8 lipca 2011

OPENER 2011 - DZIEŃ 2

Motywem przewodnim drugiego dnia Openera był deszcz. Lało cały dzień, do tego stopnia, że koncert Brodki został przerwany najpierw przez zalanie wszytskich instrumentów a chwilę później w skutek awarii prądu. Miała Monika pecha bo mimo fatalnej pogody naprawdę sporo osób zebrało się pod sceną aby zobaczyć je występ. I dopóki dało się grać wyglądało to i brzmiało bardzo fajnie. Repertuar zdominowały utworu z nowej płyty Brodki, spoza niej pochodziła tylko 1 piosenka i też zaprezentowana w nowej aranżacji. A, że płyta jestvsuper to i koncert był udany. Nie do końca tylko rozumiem sceniczny image zespołu. O ile jelenie i kolorowe wstążki pojawiły się juz we wkładce płyty to krzykliwy i lekko przedszkolny strój Moniki jest juz kompletną zagadką. Doceniam jednak próbę odróżnienia się od tłumu. Super pomysłem było wystawienie podczas Grandy trampoliny, na której Brodka skakała jednocześnie śpiewajac. Usłyszeliśmy też cover...

środa, 6 lipca 2011

OPENER 2011 - DZIEŃ 1

W tym roku na teren festiwalowy dotarłem wyjątkowo późno, bo kilkanaście minut przed godziną 20. W efekcie nie udało mi się niestety zdążyć na koncerty Pustek i Cuba de Zoo. Pierwszym zespołem jaki zobaczyłem i usłyszałem było The Twilight Singers, a dokładnie ostatnia piosenka ich występu. Zanim jednak porządnie się w nia wczułem koncert się już skończył, ciężko mi więc cokolwiek o nim napisać. Tak naprawdę tegoroczny festiwal zaczął się dla mni na dobre wraz z pojawieniem się pierwszej zagranicznej gwiazdy, która zaprezentowała się na scenie głównej czyli zespołu The National. Grający bardzo spokojną muzykę Amerykanie musieli niestety grać kiedy nad Gdynią świeciło jeszcze słońce. Szkoda, bo te klimatyczne dźwięki jeszcze piekniej zabrzmiałaby po zmroku, chocby w namiocie. Na szczęście wczesna pora tego koncertu była jego jedynym minusem. Najpiękniej zabrzmiało chyba Conversation 16. Zgodnie z tekstem tej piosenki „it was more than amazing”. Na żywo mroczne kawałki The National brzmiały jeszcze ciekawej, w dużej mierze dzięki...

czwartek, 30 czerwca 2011

SKŁADANKA OPENER 2011

To będzie mój siódmy Opener z rzędu ale jeszcze nigdy tak długo nie zwlekałem z decyzją czy jechać na ten gdyński festiwal. Tak naprawdę decyzja zapadła wczoraj wieczorem. Dwie główne gwiazdy, choć szanuję i doceniam ich status, nie należą do mojego muzycznego świata. Tegoroczny line up jest ciekawy ale brakuje mi w nim kapeli, na którą miałbym prawdziwie mega-zajawkę, koncertu, na który czekałbym cały festiwal. Wielka szkoda, że nie udało się zakontraktować do Gdyni Foo Fighters, Beady Eye, Arcade Fire czy występujących dzień lub dwa po Openerze Portishead czy Manu Chao. Największe nadzieje wiążę z piątkowym koncertem PULP i niedzielnym The Strokes. Zresztą cały czwarty dzień festiwalu zapowiada się najciekawiej, dużo działo sie będzie także dziś. Lista piosenek tegorocznej openerowej składanki, będąca jednocześnie większą częścią mojej tegorocznej festiwalowej marszruty wygląda następująco:


PUSTKI – Lugola
CUBA DE ZOO – Czrne Auto
THE NATIONAL – Conversation 16
ENEJ – Państwo B.
COLDPLAY – Yellow
SIMIAN MOBILE DISCO – Audacity Of Huge
CARIBOU – Odessa
D4D – Hollywood
BRODKA – Granda
PULP – Disco 2000
CRYSTAL FIGHTERS – Follow
PRIMUS – My Name Is Mud
KATE NASH – Kiss That Girl
PRINCE – Kiss
GOORAL – Karczmareczka
CHAPEL CLUB – Surfacing
THESE NEW PURITANS – Three Thousand
THE WOMBATS – 1996
THE STROKES – Someday
HURTS – Silver Lining
CHROMEO – Don’t Turn The Lights On

Za chwilę ruszam do Gdyni, relacje z Openera już wkrótce.

środa, 29 czerwca 2011

SKŁADANKA "BEST OF HURRICANE FESTIVAL 2011"

Na koniec podsumowań Hurricane Festival 2011 zamieszczam jeszcze świeżo “wyprodukowaną” składankę najlepszych piosnek, które tam usłyszałem. Wybór był naprawde trudny i z racji ograniczonej pojemności płyty musiałem zrezygnować z umieszczenia na niej wielu fajnych kapel, jak choćby Klaxons, Suede, Portugal the Man, czy Kashmir. Ta wspomnieniowa składanka już wkrótce będzie nagrodą w kolejnym bonomuzowym konkursie.

INCUBUS – Drive
FOO FIGHTERS – Arlandria
ARCADE FIRE – Wake Up
PORTISHEAD – Mysterons
KAISER CHIEFS – The Angry Mob
GLASVEGAS – Geraldine
BLOOD RED SHOES – Don’t Ask
THE KILLS – Satelite
THE SUBWAYS – Rock’n’Roll Queen
THE ASTEROIDS GALAXY TOUR – The Golden Age
THE WOMBATS – Jump Into The Fog
KASABIAN – Take Aim
FLOGGING MOLLY – Swagger
GOGOL BORDELLO – Pala Tute
FRIENDLY FIRES – Jump Into The Pool
MY CHEMICAL ROMANCE - Teenagers
SUBLIME WITH ROME – Panic
CRYSTAL FIGHTERS – Plage
IRIE REVOLTES - Papiers
THE SOUNDS – Tony The Beat

Tym sposobem kończymy huraganowe wspominki. Od jutra Opener, stay tuned!

wtorek, 28 czerwca 2011

ŚLAD BAKTERII E.COLI NA HURRICANE FESTIVAL

Hurricane Festival co roku odbywa się w wiosce Scheessel oddalonej kilkadziesiąt kilometrów od Hamburga, które jak wiecie było i jest epicentrum bakterii e-coli. Jako, że obiecywałem również relacje z frontu walki chciałbym przybliżyć Wam 3 tropy i 3 chwile, w których poczuliśmy, że ów „zaraz”, znaczy się wielka bakteria jest naprawde blisko:

1. W kolejce do sklepiku na polu namiotowym zazwyczaj prowadzi się rozmowy życiowe i nie raz egzystencjonalne. Nie chcąc się wyłamywać nasza kolejkowa rozmowa brzmiała nastepująco:
- Czego się napijesz ? – spytałem
- Eeee....Coli – odpowiedział kolega
I nagle kolejka do sklepiku wyraźnie się zmniejszyła a sprzedający w nim spytał o wiele szybciej niż się spodziewaliśmy:
- Was mochtest du trinken?

niedziela, 26 czerwca 2011

HURRICANE FESTIVAL - DZIEŃ 3


Motywem przewodnim trzeciego i ostatniego dnia Hurricane Festival był deszcz. Sytuację idealnie opisuje wspomnienie Forresta Gumpa z Wietnamu, który wymieniał różne rodzaje opadów, które nie ustawały przez kilka miesięcy. W niedzielę 19 czerwca woda z nieba lała się niemal bez przerwy. Zastanawiałem się jak wpłynie to na frekwencję pod sceną i czy w ogóle pierwsze zaplanowane koncerty się odbędą. Z powodu ulewy odpuściłem występ kapeli składającej nazwą hołd naszemu premierowy, czyli Tusq. Ale grającej później Blood Red Shoes opuścić już nie mogłem. Mimo mocno zacinającego deszczu pod sceną zebrało się kilka tysięcy osób, które bawiły się w najlepsze. Peleryny i kalosze nie przeszkodziły w rytmicznym skakaniu i dobrym odbiorze sztuki Krwistoczerwonych Butów. Mimo skrajnie niekorzystnych warunków, sceny w większości przykrytej folią i konieczności wycierania instrumentów po każdej piosence angielski duet dał super koncert, zagrany wprost, z fajnym punkowym wykopem. I WIsh I Was Someone Better, Don’t Ask, This Is Not For You, Light It Up i kilka innych kawałków dosłownie wstrząsnęły wioską Scheessel, tak jakby zespół chciał pokazać, że przy dobrej muzyce pogoda się nie liczy. Dosłownie na ten temat wypowiedział się kilka godzin później...

sobota, 25 czerwca 2011

HURRICANE FESTIVAL - DZIEŃ 2

Na początek drugiego dnia festiwalu poznałem jedną z gwiazd tegorocznego Off Festiwalu, zespół Warpaint. Styl tej złożonej z czterech dziewczyn grupy przypominał w dużej mierze niektóre nagrania zespołu Myslovitz, najbardziej pełen improwizacji Mickey, którym Rojek i spółka swego czasu kończyli koncerty. Nie słyszałem wcześniej nagrań Warpaint, ale po tym występie zamierzam się im bliżej przysłuchać. Szczególnie fajny efekt dawał wokalny, lekko tajemniczy dwugłos oraz ciekawe brzmienie perkusji, do grania na której używano nie standardowych, drewnianych pałeczek tylko dużo potężniejszych pałek do kotła. Po tym naprawdę dobrym koncercie otwarcia przyszedł czas na nieco gorszy występ British Sea Power, które już w przyszłym tygodniu będzie można zobaczyć na Openerze. Trzy gitary, perkusja i skrzypce, wspomagane czasem trąbką momentami brzmiały bardzo ciekawie, odniosłem wrażenie, że zespół nie miał jednak do końca pomysłu na całą godzinę grania, gdyż w drugiej połowie zrobiło się dość monotonnie. Bardzo zależało mi na usłyszeniu tego dnia debiutantów z The Vaccines. Niestety...

piątek, 24 czerwca 2011

HURRICANE FESTIVAL - DZIEŃ 1

Pierwszym koncertem, na który zdążyłem było Irie Revoltes. Krótki, 25-minutowy występ kapeli o stylu podobnym do Vavamuffin tyle, że z wyraźniejszą domieszką ska był mega energaeyczny. Trezch nawijaczy zdecydowanie porwało zgromadzonych pod sceną, rymując na zmianę po niemiecku i po francusku. Sekcja dęta biła za to rekordy przebiegniętych kilometrów i wykonanych figur tanecznych. W pewnym momencie jeden z wokalistów wdał się również w dialog z publicznością. Treść ich rozmowy była prosta acz treściwa, nawijacz krzyczał „nazist”, reszta odpowiadała „fuck off”. To było naprawdę dobre otwarcie Hurricane Festival. Grająca na scenie obok Kaizers Orchestra niestety nie podtrzymała poziomu poprzedników. Miałem wrażenie, że zamiast dopracować swoje kawałki zespół za bardzo skupił się na scenicznym image’u. W efekcie podczas występu tej orkiestry oprócz modnych garniturów i wypasionego kontrabasu nie bardzo było na co zwrócić uwagę. Ze ceny wiało niestety nudą. Pozytywnym zaskoczeniem okazał się za to występ grupy Kashmir. O ile nagrania studyjne wydawały mi się dość monotonne to na żywo wypadły o wiele lepiej. Porównując styl tej określiłbym go czymś pomiędzy Coldplayem a Muse. Ciekawie wyglądały i brzmiały nietypowe zabiegi drugiego gitarzysty, który momentami odkładał „wiosło” koncentruąc się na różnego rodzeju elektronicznych zabawkach. Przez dłuższy czas wyglądał jakby grał na wymaginowanej wiolonczeli. Pierwszym naprawdę oczekiwanym przeze mnie piątkowym zespołem było GLASVEGAS.

czwartek, 23 czerwca 2011

HURRICANE FESTIVAL 2011 - WRAŻENIA OGÓLNE

Hurricane to mój pierwszy zagraniczny festiwal, ale po tym co zobaczyłem na pewno nie ostatni. Motywacja była prosta: tego lata chciałem koniecznie zobaczyć Foo Fighters i Arcade Fire oraz porównać jak zagraniczny festiwal wypada w porównaniu z polskimi. Cena za Huragan była niewiele wyższa od Openera, natomiast ilość i jakość kapel, które się tu pojawiły była kosmiczna. Do tego stopnia, że posłuchanie wszystkiego, czego by się chciało było niemożliwe, a zobaczenie chociaż większości ciekawych bandów wymaga naprawdę dobrej kondycji, gdyż niemal w każdej chwili zajęte są trzy z czterech festiwalowych scen. Granie zaczynało się już w południe a kończyło po północy i zdecydowana większość muzyków, których mogłem zobaczyć zdecydowanie stanęła na wysokości zadania. Kilka słów o samej organizacji. Opaskowanie przebiegło bardzo sprawnie

wtorek, 21 czerwca 2011

NAJPIĘKNIEJSZY MOMENT HURRICANE FESTIVAL 2011

Hurricane Festival 2011 zakończony i zdecydowanie udany. Już wkrótce będziecie mogli przeczytać tu wrażenia ogólne z imprezy, a w ciągu długiego weekendu szczegółowy opis poszczególnych jego dni. Dziś, na początek chcę tylko krótko wspomnieć najpiękniejszą chwilę tego festiwalu, która przypadła w udziale zespołowi Incubus, autorowi zdecydowanie najlepszego koncertu tego weekendu w niemieckim Scheessel.


Kocham muzykę m.in. za to, że pozwala na obcowanie z absolutnym pięknem docierającym do wszytskich zmysłów. Mniej więcej w połowie koncertu, podczas wykonywania Drive właśnie tak było. Czułem się podobnie jak w zeszłym roku podczas Just Breathe granej przez Pearl Jam na Openerze. Dla takich muzycznych chwil warto żyć!

piątek, 17 czerwca 2011

HURRICANE FESTIVAL - ZAPOWIEDŹ

Za kilka godzin startuje Hurricane Festival w niemieckim Scheessel niedaleko Hamburga – siedzibie głównej bakterii e-coli. Arcade Fire, Incubus, Foo Fighters i wiele innych super kapel - nie mogło tam zabraknąć Bonomuzy. Szczegółowy line-uo możecie zobaczyć TUTAJ. Wkrótce przekraczamy granicę, a trochę mniej wkrótce znajdziecie tu relację z huraganowego festiwalu. Nie zabraknie w niej też detektywistycznego wątku tropienia bakterii, którą przed chwilą znaleziono podobno w mięsie z Lidla. Bożesztymój, to ja może czaju naparzę. A mandarynki pięć pięcdziesiąt pięć, pięć pięcdziesiąt pięć!

niedziela, 12 czerwca 2011

MYSLOVITZ - NIEWAŻNE JAK WYSOKO JESTEŚMY

Ci, którzy słyszeli tą płytę przedpremierowo zapowiadali, że Myslovitz nagrał album dość eksperymentalny i trudny. Album faktycznie jest mało przebojowy, pełen ciekawych rozwiązań i dość wymagający lecz wielkiej ilości eksperymentów tu nie słychać. To raczej przegląd wszystkiego, co najlepsze w dotychczasowych nagraniach piątki z Myslovitz oraz ich projektach dodatkowych. Rozpoczynająca Nieważne Jak Wysoko Jesteśmy Skaza to chyba najlepsze otwarcie w historii płyt tej grupy. Hipnotyzujący, ascetyczny początek, w którym Rojkowi towarzyszą jedynie perkusja i pojedyncze dźwięki gitary w drugiej połowie przeobraża się w jeden z najostrzejszych kawałków Myslovitz w historii, pełny eksplozji sprzężeń i histerycznego wręcz krzyku.
Równie energetycznie jest w Ofiarach Zapaści Teatru Telewizji, które za sprawą brzmienia klawiszy przypominają nagrania R.E.M. z płyty Monster...

piątek, 10 czerwca 2011

KASZANA SONGS: BAJM - MYŚLI I SŁOWA

Już dziś startuje festiwal w Opolu, zapowiadany od zawsze jako święto polskiej piosenki.Z tej okazji zaszczytne miejsce w naszym eksluzywNym, kaszaniastym dziale przypada osobie nieodłącznie związanej z tą imprezą. Lat temu wiele, gdy po Snickersa trzeba było udać się do Baltony w opolskim konkursie zwyciężyła pewna maturzystka podbijając serca jury i publiki. A na imię miała właśnie Beata... Od tego czasu wraz z zespołem BAJM pojawiała się na scenie tego amfiteatru wielokrotnie, za każdym razem powtarzając, „że opolska publiczność jest de best i że ją bardzo kocha”. Efektem tej miłości jest właśnie dzisiejsza porcja kaszeneczki, a zwłaszcza jej pierwszy „kęs”. „Kocham cię!” - któż z nas nie zna tego magicznego, wystrzelonego niczym z procy początku? Kto nie rozpływa się podczas pięknego, beztroskiego świstu po drugim refrenie. Kogo nie chwyta za serce gardłowe NNA NA NA NA NA, NNA NA NA NA?


Teledysk też można zaliczyć do klasyków. To właśnie w nim możecie przekonać się jak fajnie i radośnie podróżuje się w BAJM-busie, jak szaleni są członkowie zespołu i jak dobrze im ze sobą. Nie wiem jak Was ale mnie ten klip przekonał. Zastanawiam się tylko do czego śpiewa Betika (Betty K.)?  Polecam dotrwanie do końca bo w nagrodę można zobaczyć jedyną, wspaniałą i niepowtarzalną opolską publiczność. A może sopocką? A NNA NA NA NA NA, NNA NA NA NA.