Dzisiaj do szafy wgrywam klasyka. In My Life to dla mnie najpiękniejsza piosenka Beatlesów, jeden z najcudowniejszych utworów w historii muzyki. Za każdym razem, gdy jej słucham dzieje się ze mną coś dziwnego. Trudno do końca opisać ten stan ale wypełniają mnie wtedy dziwne ciepło i wspomnienie pewnych cudownych miejsc, o których pamięta się całe życie. Myślę, że każdy z Was takie ma. Dla mnie przez długi czas takim miejscem były miedzy innymi podwórko na Wittiga zwany miejscem "za blokiem", redakcja studenckiego miesięcznika MAGIEL, pokój 134 w łódzkim akademiku Balbina, pub Nora na Krakowskim Przedmieściu, "wzgórze niespodzianek" na warszawskim Nowym Mieście. I choć nigdy nie zapomnę tych miejsc i swego czasu wydawało mi się, że będę często pojawiał się w każdym z nich to zaglądam praktycznie tylko do tego ostatniego.
poniedziałek, 29 marca 2010
niedziela, 28 marca 2010
KONCERT: THE SUBWAYS - WARSZAWA, 27 III 2010 - RELACJA
Etykiety:
RELACJE
The Subways znani są ze swojej energii na scenie. Nigdy wcześniej nie widziałem ich na żywo, mimo kilku koncertów grupy w Polsce zawsze coś stawało na przeszkodzie abym na nie dotarł. Podczas zeszłorocznego występu zespołu na Woodstock oglądałem ich koncert w Internecie i obiecałem sobie, że kolejnej okazji już nie odpuszczę. I teraz wiem, że nie odpuszczę także żadnej kolejnej. Naprawdę dawno nie wyskakałem się tak na koncercie. Wychodząc ze Stodoły wszystko we mnie „chodziło”, nie mogłem przestać skakać.
środa, 24 marca 2010
MUNIEK - MUNIEK
Etykiety:
RECENZJE
Po dwóch radiowych singlach z tej płyty byłem jak Kasia Kowalska – pełny obaw. Zwłaszcza Tina to utwory nijaki, „radiowy dupowłaz”, jak to ładnie określił jeden z kolegów, nastawiony chyba na dotarcie do masowej, niezbyt wymagającej publiczności. Na szczęście na solowej płycie Muńka znajdziemy kilka o wiele ciekawszych utworów.
poniedziałek, 22 marca 2010
SZAFA GRAJĄCA - ANALOGS - STRZELBY Z BRIXTON
Etykiety:
SZAFA GRAJĄCA
W 1998 roku do pisma Machina dołączona została płyta pod tytułem „Polska Młodzież Śpiewa Zagraniczne Piosenki”. Zaryzykuję stwierdzenie iż była to najlepsza płyta, jaka kiedykolwiek została dodana do gazety. Mało tego, kompliację szesnastu umieszczonych tam piosenek uważam za najlepszą polską składankę wszechczasów. Pod numerem 14 znajdują się tam Strzelby z Brixton w wykonaniu szczecińskiego zespołu Analogs i to właśnie ten genialny kawałek jako pierwszy ląduje w muzycznej szafie.
Guns Of Brixton ma chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych riffów w historii muzyki gitarowej, przerabianych i wykorzystywanych setki razy. Uwielbiam The Clash ale uważam, że w przypadku wersji Analogs cover przebił oryginał. Mimo wielu fałszy, topornej solówki, a może właśnie dzięki nim oraz wykrzyczanemu refrenowi kawałek ma niesamowitą moc. Do dziś słysząc wersję oryginalną Strummera i spółki nie mogę uwierzyć, że z tak gładkiego Guns Of Brixton powstały tak szorstkie i mocne Strzelby z Brixton.
MUZYCZNA SZAFA BONOMUZY
Etykiety:
SZAFA GRAJĄCA
Z okazji nadejścia kalendarzowej wiosny dziś startuje na blogu nowy cykl pod tytułem SZAFA GRAJĄCA. Jak wiadomo to wspaniałe, oldschoolowe urządzenie ma w sobie setki fantastycznych utworów. I tak też będzie na „bonomuzie”. W każdy poniedziałek, począwszy od dziś będziecie znajdować w muzycznej szafie piosenki, które uważam za wyjątkowe, których chce mi się słuchać na okrągło, które zawsze staram się mieć pod ręką na wypadek własnego „kryzysu energetyczno-klimatycznego”. A żeby było ciekawiej co tydzień w GRAJĄCEJ SZAFIE będzie pojawiała się piosenka zespołu, którego nazwa zaczyna się na kolejną literę alfabetu. Mam nadzieję, że dzięki nim choć trochę polubicie poniedziałki albo przynajmniej na te kilka minut kiedy będziecie słuchać tych numerów poczujecie się jakby właśnie zaczynał się weekend. Zapraszam więc do regularnego odpalania szafy oraz dzielenia się przemyśleniami na tenat jej zawartości oraz podawania swoich ulubionych utworów artystów nazywających się na daną literę. Żeby było oryginalnie zaczynamy od „A”. ;-)
czwartek, 18 marca 2010
KONCERT: RAMMSTEIN – ŁÓDŹ, 13 III 2010 - RELACJA
Etykiety:
RELACJE
Po koncercie w Spodku 2001, przy okazji promocji płyty Mutter było to moje drugie spotkanie z Rammsteinem na żywo. To pierwsze będę wspominał lepiej ale i tegoroczny występ Tilla i spółki należy zaliczyć do udanych. Scenografia sceny, na której zespół występuje podczas obecnej trasy koncertowej to prawidziwy majstersztyk. Ogromna, dwupiętrowa platforma z jednej strony kojarzyła się z opuszczoną fabryką, pełną wielkich wentylatorów, krat i lamp z drugiej strony z pomieszczeniami pokazanymi we wkładce ostatniej płyty. Fantastyczne oświetlenie dodatkowo potęgowało nastrój napięcia, którym ta scena emanowała. Klikając TU możecie zobaczyć ośmiominutową pigułkę z koncertu w Arenie.
Zespół pojawił się na scenie przebijając się przez kamienną ścianę, po czym rozpoczął Rammleid, idealny kawałek na otwarcie koncertu. Po rzeźniczym B******** przyszedł czas na pierwszą prezentację ognia przy dźwiękach Weidmanns Heil.
Zespół pojawił się na scenie przebijając się przez kamienną ścianę, po czym rozpoczął Rammleid, idealny kawałek na otwarcie koncertu. Po rzeźniczym B******** przyszedł czas na pierwszą prezentację ognia przy dźwiękach Weidmanns Heil.
wtorek, 16 marca 2010
BAD RELIGION W POLSCE - PUNKS NOT DEAD ?
Etykiety:
INNE
Nie ma to jak usłyszeć dobrą muzyczną nowinę o poranku. 17 sierpnia w warszawskim Parku Sowińskiego zagra Bad Religion! Obstawiałem, że zespół odwiedzi nas w tym roku przy okazji któregoś z festiwali, a najbardziej prawdopodobny wydawał mi się ich występ w Jarocinie. Nigdy nie widziałem Złej Religii na żywo i juz się cieszę na tą okazję. Szokuje mnie tylko lekko, że ta grupa gra już od 30 lat. W muzyce Bad Religion brak finezyjnych zagrywek, skomplikowanych melodii czy rytmów. Ale ich piosenki wypełnione są super energią, która niesamowicie nakręca i wymusza wręcz oderwanie się od ziemskiej powierzchni. Za przykład niech posłuży choćby największy hit zespołu czyli Punk Rock Song.
Wielu ortodooksyjnych punków zapewne oburza się, że ta kapela zaliczana jest w ogóle do ich kategorii nazywając Bad Religion komerchą. Zgadzam się, że do undergriundowych zespołów raczej nie powinno się ich zaliczać. A z drugiej strony czy istnieje jeszcze prawdziwe punki?
Wielu ortodooksyjnych punków zapewne oburza się, że ta kapela zaliczana jest w ogóle do ich kategorii nazywając Bad Religion komerchą. Zgadzam się, że do undergriundowych zespołów raczej nie powinno się ich zaliczać. A z drugiej strony czy istnieje jeszcze prawdziwe punki?
poniedziałek, 15 marca 2010
KONKURS "LUBELSKI FULL" - WYNIKI
Etykiety:
KONKURSY
Szalony lubelsko-fullowy konkurs osiągnął finisz. Razem z tekstem oryginalnym uzbierało się dwadzieścia zwrotek. Rekordu Guinessa niestety nie pobiliśmy, nici więc z przybiciem piątki z Maćkiem D. Wokalistka Lubelskiego Fulla też postawiła weto, bo zarobiona jest ostatnio dziewczyna poważnie. Przez te kilka lat odpoczynku od estrady opracowała układ taneczny, który sprzedała ostatnio Januszowi Józefowiczowi. Teraz wspólnie pracują nad musicalem „Lot Kondora czyli Ptaka Cień”. Show ten ma być godnym następcą Metra. Eugenia nie pozostawiła więc złudzeń co do nowej wersji przeboju o kondorze mówiąc: „Jeśli więc miałabym wracać na scenę to tylko w full opcji, jak w moi, ulubionym teleturnieju „Idź na całość”. Musiała bym móc zatańczyć swój cały, nowy, godzinny układ. A skoro masz tylko dwadzieścia zwrotek to jest zonk mój kondorze!”.
Tym samym nagrodą w konkursie pozostają trzy lubelskie fulle czyli Perły. Ich zdobywcami zostają :
krzywe ucho - laureat miejsca trzeciego
Robert – miejsce drugie
END DE ŁINER - karolopomidoro !!!
Muchos Grazias !!! Do następnego konkursu !
Zwycięzców proszę o kontakt mailowy w celu ustalenia sposobu odbioru (wysyłki) nagrody.
Tym samym nagrodą w konkursie pozostają trzy lubelskie fulle czyli Perły. Ich zdobywcami zostają :
krzywe ucho - laureat miejsca trzeciego
Robert – miejsce drugie
END DE ŁINER - karolopomidoro !!!
Muchos Grazias !!! Do następnego konkursu !
Zwycięzców proszę o kontakt mailowy w celu ustalenia sposobu odbioru (wysyłki) nagrody.
piątek, 12 marca 2010
“ORYGINALNE“ TELEFONICZNE DZWONKI
Etykiety:
INNE
Na pewno nie raz zdarzyło się Wam zostać rozbawionym przez czyjś dzwoniący w autobusie telefon. Głośna muzyczka, nerwowe szukanie po kieszeniach lub w torebce w celu ujarzmienia grającej bestii a potem nerwowe „halo…w autobusie jestem”. Takie sytuacje widzę niemal codziennie. Często rozwala mnie to, jakie piosenki ludzie wybierają na dzwonki. Różne cuda już słyszałem ale dla dzisiejszej pasażerki, obok której siedziałem w autobusie prawdziwy „szacun”! Otóż telefon owej nieznajomej rozdzwonił się dźwiękami piosenki Raissa w wykonaniu Grabaża i Strachów.
No chodź, chodź ze mną do łóżka
Zrobię to byś bać się przestała
Będę całował twoje palce
Będę dotykał twoje nagie ciało
Dokładnie tyle usłyszeli znajdujący się obok, wsłuchujący się z zainteresowaniem w słowa pasażerowie po czym telefon został odebrany. Szkoda, że tak szybko bo lubię tą piosenkę. Różne już fascynacje czy manifestacje słyszałem w cudzych telefonach ale tak bezpośredniego dzwonka jeszcze nigdy ;-D
A co dzwoni w Waszych „komórach”? Albo co uważacie za szczyt „ringtonowego” obciachu?
No chodź, chodź ze mną do łóżka
Zrobię to byś bać się przestała
Będę całował twoje palce
Będę dotykał twoje nagie ciało
Dokładnie tyle usłyszeli znajdujący się obok, wsłuchujący się z zainteresowaniem w słowa pasażerowie po czym telefon został odebrany. Szkoda, że tak szybko bo lubię tą piosenkę. Różne już fascynacje czy manifestacje słyszałem w cudzych telefonach ale tak bezpośredniego dzwonka jeszcze nigdy ;-D
A co dzwoni w Waszych „komórach”? Albo co uważacie za szczyt „ringtonowego” obciachu?
środa, 10 marca 2010
FLORENCE AND THE MACHINE - LUNGS
Etykiety:
RECENZJE
O Florence And The Machine zrobiło się ostatnio bardzo głośno. W tym roku zespół, za pomocą singla You've Got The Love wspiął się na szczyt brytyjskiej listy przebojów, bilety na jego warszawski koncert w Stodole wyprzedały się na pniu w kosmicznym tempie a debiutancka płyta pod tytułem Lungs dostała nagrodę Brit Award za najlepszy album minionego roku. Moim zdaniem niesłusznie.
poniedziałek, 8 marca 2010
LUBELSKI FULL - KONKURS
Etykiety:
KONKURSY
Na dobry początek tygodnia proponuję projekcję teledysku do piosenki Lubelski Full. Bije z niej ogromny pozytyw. Wokalistka odczuwa wyraźną radość mogąc zaprezentować swój specjalnie przygotowany układ choreograficzny. Przyjrzyjcie się jakie piekne uśmiechy rozdaje do kamery. Jej humoru nie psuje nawet los kondora, który zniósł trzy jaja a potem zdechł, a to pech! Mam zresztą wrażenie, że kolejne zwrotki są tylko przerywnikami, pretekstem do zaprezentowania przez wokalistkę kolejnych tanecznych figur. Najwieksze wrażenie robi sexy-solo-dęs w trzeciej minucie teledysku. Zwycięstwo w kolejnej edycji You Can Dance murowane! Także ze względu na klasyczny podkład autorstwa Ace of Base. Rozwala mnie również spokój basisty i jego pewny siebie wzrok. On musi pochodzić z kręgu „gangsta”!
Najważniejszy jest jednak teskt tej poisenki, który śmiało można nazwać wielowątkowym. Dotyka tak ważnych tematów jak:
- przemijanie („trzecie jajo zniósł a potem zdechł, a to pech”)
- zachłanność („na co tyle jaj”)
- zbytnie napinanie się, a konkrtenie łuku („jak on mógł napiąć łuk?”).
- porady kipera („najlepsze piwo to Lubelski Full, gul gul gul”)
- ornitologia, a konkretnie ptasiew migracje („nad Lublin nadleciało stado wron”)
Po zakończeniu piosenki pozostaje jednak wielki niedosyt. Mam jednak wrażenie, podobnie jak Hejnał z Wieży Mariackiej urywa się zbyt szybko. Proponuję więc ten wpsaniały utwór dokończyć.
Najważniejszy jest jednak teskt tej poisenki, który śmiało można nazwać wielowątkowym. Dotyka tak ważnych tematów jak:
- przemijanie („trzecie jajo zniósł a potem zdechł, a to pech”)
- zachłanność („na co tyle jaj”)
- zbytnie napinanie się, a konkrtenie łuku („jak on mógł napiąć łuk?”).
- porady kipera („najlepsze piwo to Lubelski Full, gul gul gul”)
- ornitologia, a konkretnie ptasiew migracje („nad Lublin nadleciało stado wron”)
Po zakończeniu piosenki pozostaje jednak wielki niedosyt. Mam jednak wrażenie, podobnie jak Hejnał z Wieży Mariackiej urywa się zbyt szybko. Proponuję więc ten wpsaniały utwór dokończyć.
niedziela, 7 marca 2010
WYNIKI KONKURSU "CZAS NA KWAS 3"
Etykiety:
KONKURSY
Jestem pod wrażeniem, nie zdawałem sobie sprawy, że tak wielu z Was biegle włada malajskim. Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Z racji trudności tego konkursu postanowiłem przyznać nagrody w postaci płyt z hitami z Malezji dla całej trójki, która znalazła się na podium. A wygląda ono następująco:
Miejsce TRZECIE : Kasia N – za poetycki opis pracy na kacu
Miejsce DRUGIE : Olive – za głębię końcowej puenty
END DE ŁINER IŻ : Koneserrro ;-) – za prawdę o przemijaniu, która zgadza się z rytmem utworu. To właśnie to tłumaczenie jako jedyne da się zaśpiewać przy dzwiękach „Jangan Tunggu Lama Lama”.
Zwycięzcom gratuluję! Zapraszam do udziału w kolejnych konkursach. Najbliższy już jutro!
Miejsce TRZECIE : Kasia N – za poetycki opis pracy na kacu
Miejsce DRUGIE : Olive – za głębię końcowej puenty
END DE ŁINER IŻ : Koneserrro ;-) – za prawdę o przemijaniu, która zgadza się z rytmem utworu. To właśnie to tłumaczenie jako jedyne da się zaśpiewać przy dzwiękach „Jangan Tunggu Lama Lama”.
Zwycięzcom gratuluję! Zapraszam do udziału w kolejnych konkursach. Najbliższy już jutro!
czwartek, 4 marca 2010
JASNE ŚWIATŁA OD PLACEBO
Etykiety:
INNE
Dziś prawie przez cały dzień świeciło słońce, dając znaki, że zima powoli się kończy. Jasne światło słońca widzimy coraz dłużej, coraz później zapada zmrok. A skoro mowa o świetle to PLACEBO wydało niedawno kolejny singiel ze swojej ostatniej płyty. Nazywa się Bright Lights i wersja singlowa tej piosenki, a zwłaszcza jej zakończenie, jest dużo ciekawsza niż ta znana z Battle For The Sun.
wtorek, 2 marca 2010
KONCERT MUSE - BERLIN 29 X 2009
Etykiety:
RELACJE
photo by ZBYCH
Muzyka w głośnikach cichnie, gasną światła. W hali jest ciemno, widzimy tylko lekko podświetlone trzy dziwne słupy przykryte materiałem znajdujące się na scenie. W towarzystwie elektronicznych dźwięków powoli zapalają się w nich pojedyncze świata, słupy okazują się mieszkalnymi wieżowcami. Po niecałej minucie palą się w nich wszystkie światła a po ich schodach chodzą ludzie. Po dwóch minutach rozpoznajemy dźwięki Uprising. Chwilę później intro kończy się, prześcieradła opadają odsłaniając trzy „bloki”. W połowie każdego z nich, na wysokości kilku metrów znajduje się jakby klatka, w której widzimy Mata, Dominica i Chrisa.
KONCERT MUSE W POLSCE !!!!!!!!!!
Etykiety:
INNE
Huuuuurrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!! Tylko tam mogę zacząć ten wpis. Pod koniec sierpnia w Krakowie w ramach Coke Live Festival wystąpi MUSE !!! Idę o zakład, że będzie to najlepszy koncert bieżącego roku. Dowiedziałem się o tym 5 minut temu i normalnie skaczę z radości jak wariat. Miałem jakiegoś czuja, od rana moje myśli krążyły wokół MUSE. Po przebudzeniu słuchałem sobie płyty Absolution. Kiedy dzień zaczyna się od Time is Running Out ten dzień musi być piekny !
niedziela, 28 lutego 2010
KONKURS "CZAS NA KWAS 3"
Etykiety:
KONKURSY
Nadeszła pora na trzecią edycję konkursu „Czas Na Kwas”. Tym razem poprzeczka wisi naprawdę wysoko ponieważ tekst do „przetłumaczenia” jest w języku malajskim. Bohaterem trzeciej edycji konkursu został bowiem pochodzący z Malezji zespół Sweet Charity i jego największy przebój pod tytułem Jangan Tunggu Lama Lama.
JESZCZE O MUZYCE W MALEZJI
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Wróciłem do Polski, do postów wracają więc polskie znaki. Dziś będzie jeszcze trochę o muzyce w Malezji, kraju muzykalnym i rozśpiewanym. Mocno zdziwiłem się dowiadując się, że najpopularniejszym rodzajem muzyki jest tu rock. Oprócz najpopularniejszych, wspominanych wcześniej Search (będących czymś pomiędzy TSA i Budką Suflera) oraz Hujan w Malezji istnieje jeszcze sporo innych gitarowych grup. Posłuchajcie choćby Beat The System w piosence Penipuan Berwaris, O.A.G. w utworze 60’s TV, czy Carburetor Dung w kawałku Boo Hoo Clapping Song. Pierwszy zespół to taki malezyjski Limp Bizkit, w muzyce pozostałych dwóch słcyhać trochę The Clash i prostych punkowych zagrywek. Niby nic odkrywczego ale fajnie się słucha. Zamierzam jeszcze zgłębić trochę rockowej malezyjskiej muzyki. Jeśli tylko wpadnę na coś ciekawego na pewno tu o tym przeczytacie.
piątek, 26 lutego 2010
PELNA BAJERA W AZJI - CZESC 5
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Kilka dni temu, wracajac do hostelu uslyszalem dziwnie znajome dzwieki dobiegjace z tarasu brzmiace mniej wiecej jak "hij, hij, smijmi si, hij, hij byfmy sie". Wydawalo mi sie, ze to nie mniej ni wiecej jak fragment "Wszystkich Polakow". Chcac upewnic sie czy to nie zludzenie postanowilem zbadac sprawe z bliska. To co zobaczylem przeroslo moje oczekiwania. Na tarasie zobaczylem 6-osobowa rodzine siedzaca w kolku, sluchajaca i spiewajaca Bayer Fulla. Tym samym wielka radoscia chcialem Wam oswiadczyc, ze akcja "pelna bajera" zakonczyla sie pelnym sukcesem. A oto dowod !
niedziela, 21 lutego 2010
MALEZYJSKA DODA
Etykiety:
Z PODRÓŻY
W Malezji tez maja swoja Dode. Nazywa sie Stacy i doskonale wlada lancuchem, a "fiucziuringujacy" ja Adam nun-chako. Przekonajcie sie zreszta sami, oto najnowszy hit Stacy pod tytulem Mengegar Dunia (co oznacza: Wstzrasnac Swiatem). Klip jest w klimacie gangsterskim. W miejscowej telewizji muzycznej puszczaja go doslownie co 2 godziny.
A tu inny wielki przeboj Stacy - Pakai Buang (w tlumaczeniu: Ubierajac sie Wariacko). Jak Wam sie podoba?
A tu inny wielki przeboj Stacy - Pakai Buang (w tlumaczeniu: Ubierajac sie Wariacko). Jak Wam sie podoba?
sobota, 20 lutego 2010
PELNA BAJERA W AZJI - CZESC CZWARTA
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Akcja pod kryptonimem "pelna bajera w Azji" nabrala rozpedu. Nie bylo latwo, bo jak sie okazalo Malajowie to romantyczne bestie. Zamiast bajabongo w rytmie disco wola wzruszac sie przy balladach. Wielka slawa ciesza sie tacy wykonawcy jak Akim czy Hafiz. Ten drugi mial chyba kiedys "widzenie" z kropla deszczu Gabriela Fleszara (2 minuta 20 sekunda teledysku, ktory pokaze sie po kliknieciu na nazwy wykonawcy).
piątek, 19 lutego 2010
NAJPOPULARNIEJSZE MALEZYJSKIE ZESPOLY
Etykiety:
Z PODRÓŻY
W Malezji slucha sie glownie rocka! Przeprowadzilem mala sonde wsrode miejscowych, odnosnie ulubionej kapeli malezyjskiej. Pytalem kilkunastu osob, zarowno w sklepach muzycznych jak i na ulicy o najpopularniejszy zespol malezyjski. Wyniki sondy jednoznacznie wskazuja, ze dwa najpopularniejsze zespoly w Malezji to Search oraz Hujan.
czwartek, 18 lutego 2010
ZIELONY DZIEN W CAMERON HIGHLAND
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Chodzilismy dzis po plantacji herbaty. Jedna wielka,wszechogarniajaca zielen.Chyba jeszcze nigdy nie mialem przed oczami tak zielono, nawet w dzungli. To byl prawdziwie zielony dzien, "kiedy tak chodzlismy w kolko". Dlatego przeboj na dzis moze pochodzic tylko od jednego zespolu. Kliknijcie na tekst w cudzyslowie.
Projekcja teledysku When I Come Around pozwala tez przypomniec sobie jak wygladali chlopcy z Green Daya 15 lat. Pamietacie jaki szal wywolala ta plyta? Do dzis slucha sie jej swietnie. Mam nadzieje, ze w tym roku bedzie szansa zobaczyc ich w Polsce.
Projekcja teledysku When I Come Around pozwala tez przypomniec sobie jak wygladali chlopcy z Green Daya 15 lat. Pamietacie jaki szal wywolala ta plyta? Do dzis slucha sie jej swietnie. Mam nadzieje, ze w tym roku bedzie szansa zobaczyc ich w Polsce.
środa, 17 lutego 2010
GUNS'N'VENGA W DORDZE DO CAMERON HIGHLAND
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Wczorajsza droge z dzungli w Taman Negara do plantacji herbaty w Cameron Highlands mozna opisac za pomoca dwoch piosenek:
1) najbardziej dosadnie opis tej podrozy oddaje TEN wielki przeboj. Tym bardziej, ze piosenke zaczyna Azjata (strasznie podobny do wlascicela hostelu,w ktorym spimy). Jadac czulismy sie jak w kolejce gorskiej, 500 metrow pod gore i 500 metrow niemal pionowow dol.
2) Kierowca nie przejmowal sie roznica poziomow i twardo zasuwal z gory grubo ponad "setka". Widoki byly przepiekne, frajda z jazdy tez. Bylismy tak blisko nieba, ze do tej sytuacji idealnie pasowal inny przeboj z lat 90-tych, nieco bardziej gitarowy. Fani Boba Dylana pewnie sie ze man nie zgodza ale TA wersja jego hitu, moim zdaniem.przerosla oryginal
1) najbardziej dosadnie opis tej podrozy oddaje TEN wielki przeboj. Tym bardziej, ze piosenke zaczyna Azjata (strasznie podobny do wlascicela hostelu,w ktorym spimy). Jadac czulismy sie jak w kolejce gorskiej, 500 metrow pod gore i 500 metrow niemal pionowow dol.
2) Kierowca nie przejmowal sie roznica poziomow i twardo zasuwal z gory grubo ponad "setka". Widoki byly przepiekne, frajda z jazdy tez. Bylismy tak blisko nieba, ze do tej sytuacji idealnie pasowal inny przeboj z lat 90-tych, nieco bardziej gitarowy. Fani Boba Dylana pewnie sie ze man nie zgodza ale TA wersja jego hitu, moim zdaniem.przerosla oryginal
sobota, 13 lutego 2010
DZUNGLA KONTRA ADAM MALYSZ
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Po dzisiejszej nocy w Jerantut ruszamy do dzungli w Taman Negara. Nie ma wiec lepszego czasu na zacytowanie TEJ piosenki. Fun'n'games nie powinno zabraknac. Podobnie jak pijawek i robali. W przeciwienstwie do dostepu do sieci internetowej.
MUZYCZNY HIT Z KAMBODZY
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Wczoraj zrobilem maly przeglad kambodzanskiego rynku muzycznego. Ma on sie mniej wiecej tak jak polski na poczatku lat 90-tych. Ciezko w ogole zdobyc jakiekolwiek informacje muzyce z tego regionu, pytalem kilkunastu osob o najpopularniejsze zespoly i wszyscy usmiechali sie tylko wzruszajac ramionami. Ludzie stad nie maja chyba czasu na myslenie o tak prozaicznych sprawach. Sklepu z oryginalnymi plytami nie znalazlem mimo dlugich poszukiwan. Udalo mi sie za to znalezc sklep, w ktorym sprzedaja "piraty" w cenie 1 dolara za sztuke. Tam tez sprzedawca powiedzial mi, iz to jest najpopularniejsza w tej chwili piosenka w Kambodzy: KLIKNIJ TU ABY JA USLYSZEC.
Piosenka jest chyba takze przezaczona na eksport, bo jako jedyna ma fragmentami angielski tekst i angielski tytul. Link jest z tekstem do karaoke, wiec milego spiewania ;-)
Piosenka jest chyba takze przezaczona na eksport, bo jako jedyna ma fragmentami angielski tekst i angielski tytul. Link jest z tekstem do karaoke, wiec milego spiewania ;-)
piątek, 12 lutego 2010
"OKRUSZKI ZE STOLU" W KAMBODZY
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Bylem w kilku miejscach, w ktorych panuje bieda ale wtedy nie prowadzilem wtedy jeszcze tego bloga. Teraz, bedac w Kambodzy mam wrazenie, ze znajduje sie w innym swiecie. Niesamowicie zacofanym i biednym a jednoczesnie niesamowicie pieknym. Podobno Angkor Wat odwiedza ponad 3 miliony ludzi rocznie, kazdy placi minimum 20$ za wstep do swiatyn, to daje 60 milionow dolarow. Pieniadze trafiaja do politykow, ktorzy na pomoc najbiedniejszym przeznaczaja chyba maksymalnie 1% bo efektow tego nie widac wcale. I mowimy o znanym miejscu, gdzie ludzie moga przezyc dzieki turystom. Az boje sie pomyslec jak to wyglada w wioskach, do ktorych nikt nie zaglada. Dlatego dzis caly dzien chodzi mi piosenka Crumbs Form Your Table, a konkretnie jej zakonczenie.
Where you live should not decide
whether you live or whether you die.
Byc moze z polskiej perspektywy te slowa brzmia troche banalnie. Tu w Kambodzy nabieraja jednak nowego znaczenia.
Where you live should not decide
whether you live or whether you die.
Byc moze z polskiej perspektywy te slowa brzmia troche banalnie. Tu w Kambodzy nabieraja jednak nowego znaczenia.
środa, 10 lutego 2010
PELNA BAJERA W AZJI - CZESC TRZECIA
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Wakacje wakcjami, urlop urlopem ale, jak moze pamietacie, mam tutaj biznes do zrobienia. Dzis nawiazalem cenna znajomosc, ktroa na pewno otworzy mi wiele furtek w Malezji. Czlowiek ten, ktorego najwieksze osiagniecie mozecie obejrzec kilkajac TUTAJ obiecal, ze skontaktuje mnie z lokalna siecia muzycznych amrketow, takim malezyjskim Empikiem. Szykuje sie wiec grubszy biznes. Sien siao, jion jao se o hoi hoi hoi.
Dzis tez przekonalem sie na wlasnej skorze, ze pojecia czasu to w Azji rzecz wzgledna.
Dzien mial byc intensywny i zeby zdazyc ze wszystkim wstalismy o 6.30. Niestety autobus, ktory mial jezdzic co pol godziny odpuscil chyba trzy kolejne kursy powodujac, ze nasz wczesniej ulozony plan stal sie "mission impossible". Musielismy wiec odpuscic sanktuarium sloni i pojechalismy do swiatyn w jaskiniach Batu. Piekne miejsce, do ktorego prowadzi ponad 600 schodow, przed ktorymi stoi wielki zloty Budda. Dookola pelno malp, skaczacych, wyrywajacych torby z jedzieniem. Piekne miejsce, prawdziwy cud natury.
W Kuala Lumpur dodatkowo rozwalaja mnie przemili ludzie wszedzie dookola. I to nie tylko ci, ktorzy zarabiaja na turystyach, tylko wszyscy wokol: usmiechnieci, pomocni, cieszacy sie zyciem.
Dzis tez przekonalem sie na wlasnej skorze, ze pojecia czasu to w Azji rzecz wzgledna.
Dzien mial byc intensywny i zeby zdazyc ze wszystkim wstalismy o 6.30. Niestety autobus, ktory mial jezdzic co pol godziny odpuscil chyba trzy kolejne kursy powodujac, ze nasz wczesniej ulozony plan stal sie "mission impossible". Musielismy wiec odpuscic sanktuarium sloni i pojechalismy do swiatyn w jaskiniach Batu. Piekne miejsce, do ktorego prowadzi ponad 600 schodow, przed ktorymi stoi wielki zloty Budda. Dookola pelno malp, skaczacych, wyrywajacych torby z jedzieniem. Piekne miejsce, prawdziwy cud natury.
W Kuala Lumpur dodatkowo rozwalaja mnie przemili ludzie wszedzie dookola. I to nie tylko ci, ktorzy zarabiaja na turystyach, tylko wszyscy wokol: usmiechnieci, pomocni, cieszacy sie zyciem.
wtorek, 9 lutego 2010
REAGGE-LUZ W KUALA LUMPUR
Etykiety:
Z PODRÓŻY
"Don't worry about the thing, 'cause every little thing is gonna be alright". Kliknijcie na poprzednie zdanie i dajcie sie poniescie "reagge vibes". Ta piekna zyciowa maksyme Boba Marleya staram sie stosowac kazdego dnia. Niestety nie zawsze wychodzi. Natomiast, tu w Kuala Lumpur, bedac na wakacjach ten wielki luz poczulem z cala moca. Dawno nie czulem sie na takiim "lajcie", a kiedy wieczorem poszlismy jeszcze do Reagge Baru i posluchalismy troche jamajskich dziwekow to juz w ogole odlecialem. Wylaczylem telefon i czuje luuuuuuuz ;-)
niedziela, 7 lutego 2010
LONDYN A'LA ZTVORKI
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Dzisiejszy dzien najlepiej opisuje pocztaek drugiej zwrotki niezapomnianego szlagieru nieodzalowanego zespolu ZTVORKI. Ten utwor nazywa sie Szmata.
Ostatnio duzo myslalem,
gdy po Londynie spacerowalem
Widzialem tower i wielkiego Big Bena
Rozmyslalem co bedzie z nami teraz.
Teraz wiem, moj maly Big Ben znika we mgle
Dopijam herbate w zimnej lazience swej,
herbate, herbate goraca ;-)
LONDON CALLING - AR JA HEUMLEZ?
Etykiety:
Z PODRÓŻY
Przez najblizsze 3 tygodnie na blogu pojawiac sie beda glownie relacje z wycieczki, w tym opis przebiegu misji "pelna bajera". Ale poniewaz to blog muzyczny, to w kazdym wpisie bedzie jakies muzyczne odniesienie. Moga one byc nieregularne, bo nie zawsze bedzie dostep do netu. No i na pewno nie bedzie przez jakis czas polskich znakow.
Wczoraj nadszedl czas na male London Calling. Zadzwonilem do Londynu zeby zarezerwowac hostel. Szukalem czegos jak najblizej rzeki, trafilem na hostel o nazwie St. Louise. Urocza pani przez telefon powiedziala mi, ze oni przyjmuja gosci tylko z polecenia, a z ulicy nie, poza tym sa raczej hostelem dla kobiet. Troche to dziwne bylo, Londyn - miasto wolnosci ma jakies ograniczenia. Spytalem wiec jej czy moze polecic jakis hostel w okolicy, a ona zadala mi magiczne pytanie, ktore brzmialo: "ar ja heumlez"?
Wczoraj nadszedl czas na male London Calling. Zadzwonilem do Londynu zeby zarezerwowac hostel. Szukalem czegos jak najblizej rzeki, trafilem na hostel o nazwie St. Louise. Urocza pani przez telefon powiedziala mi, ze oni przyjmuja gosci tylko z polecenia, a z ulicy nie, poza tym sa raczej hostelem dla kobiet. Troche to dziwne bylo, Londyn - miasto wolnosci ma jakies ograniczenia. Spytalem wiec jej czy moze polecic jakis hostel w okolicy, a ona zadala mi magiczne pytanie, ktore brzmialo: "ar ja heumlez"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





